Postacie Dąmbskich herbu Godziemba
Portret bp St.Dąmbskiego (właściciela m.inn.rodowego majątku Dąbie ) znajdujący się w jednym z krużganków Bazyliki OO Franciszkanów w Krakowie

Stanisław Kazimierz Dąmbski herbu Godziemba
(ok. 1636 - 15 XII 1700).
Od 1673 roku biskup chełmski, w 1676 roku mianowany biskupem łuckim, w 1682 roku jest już biskupem płockim, w 1692 roku przeniesiony raz jeszcze tym razem na biskupstwo kujawskie później biskup krakowski, sekretarz Korybuta Wisniowieckiego, posiadał doktorat Akademii Krakowskiej. Bardzo aktywnie uczestniczy w życiu politycznym kraju. W 1674 roku popiera hetmana Jana Sobieskiego w staraniach o koronę polską. Po śmierci Jana III opowiada się za kandydaturą jego syna Jakuba Sobieskiego jako króla polskiego. Ostatecznie staje po stronie Augusta II. Mimo iż August II nie uzyskał większości głosów Dąmbski jako biskup kujawski i zastępca prymasa Polski zdecydował się dokonać jego koronacji na króla polskiego w katedrze na Wawelu 27 października 1697 roku. Niejako w nagrodę August II mianował go biskupem krakowskim 30 marca 1700 roku. Biskupstwa tego jednak nie objął zmarł nagle w trakcie przygotowań do ingresu w klasztorze jezuitów w Krakowie. Został pochowany w kościele pw. św Piotra i Pawła w Krakowie. Wyjątkową hojnością potrafił zjednać sobie ludzi, dla katedry wawelskiej ufundował wspaniałą zachowaną do dziś monstrancję wysadzaną szlachetnymi kamieniami. Troszczył się o budowę nowych świątyń, wzniósł katedrę w Łucku i pałac biskupi w Toruniu. Prowadzil aktywną działalność polityczną.
Pałac Dąmbskich - barokowa rezydencja rodziny Dąmskich z końca XVII w. w Toruniu. Pałac został wzniesiony na zrębach dwóch gotyckich kamienic przez biskupa kujawskiego Stanisława Dąmbskiego w 1693 r. przy ul. Żeglarskiej 8 na Starym Mieście w Toruniu. Miał charakter rezydencji miejskiej służącej kujawskiej rodzinie Dąmbskich. Imponująca jest fasada, cała pokryta stiukowymi dekoracjami o motywach roślinno-kwiatowych oraz bogato ornamentowany portal. Obecnie jest to jeden z nielicznych zachowanych przykładów toruńskiego zdobnictwa barokowego. Do końca XVIII w. pałac pozostawał w rękach kolejnych przedstawicieli rodziny Dąmbskich. W 1800 r został sprzedany pruskiemu urzędnikowi, od 1815 r. mieścił się w nim Hotel Gdański, a w 1870 został przejęty na potrzeby armii pruskiej. W latach 1874-1887 został przebudowany - usunięto barokowy portal, szczyt oraz wysoki czterospadowy dach, zastępując go owalnym dachem z blachy falistej. Od tego czasu pałac został zamieniony na kasyno oficerskie. W latach 1920-1924 był siedzibą Policji Państwowej, a następnie Towarzystwa Sztuk Pięknych. Po II wojnie światowej pałac został przekazany Uniwersytetowi Mikołaja Kopernika i ulokowano w nim Wydział Sztuk Pięknych.


Julian Dąmbski h. Godziemba (1800-1836), powstaniec listopadowy. Ur. 16 V 1800 w Kościelcu Kuj. w bogatej rodzinie szlacheckiej (hrabiów z Lubrańca Dąmbskich), władającej rozległymi dobrami ziemskimi na Kujawach (m.in. Borucin, Dąbie, Kaczkowo, Grabie, Ośniszczewo, Kościelec). Ojciec Michał był rotmistrzem Kawalerii Narodowej, matka Anna wywodziła się ze znanej z patriotyzmu rodziny Jasińskich (była siostrą Jakuba Jasińskiego). Dąmbski otrzymał staranne wykształcenie; najpierw w Poznaniu, a później na uniwersytecie w Heidelbergu. Po powrocie w rodzinne strony 12.01 1830 przejął zarządzanie majątkiem kościeleckim. Na wieść o powstaniu zbrojnym w Królestwie wstąpił do Pułku Jazdy Poznańskiej i w jego szeregach przeszedł całą kampanię roku 1831. Po klęsce powstania listopadowego został skazany na półroczne więzienie i zapłacenie kontrybucji. Udział w powstaniu wziął również starszy jego brat - Gustaw Eustachy, który za męstwo w bitwie pod Olszynkę Grochowską odznaczony został krzyżem Virtuti Militari. Ostatnie lata życia Dąmbski spędził prawdopodobnie w Kościelcu. Poślubił Rozalię, hr. Ponińską, o dzieciach brak informacji. Zm., 1 V 1836 w Berlinie, a jego prochy sprowadzono do Kościelca, gdzie spoczywają w krypcie kaplicy św. Barbary kościoła pw. św. Małgorzaty. Do dziś w kościele tym wisi portret Dąmbskiego oraz epitafium jego żony (primo voto Dąmbskiej secundo voto Łączyńskiej), na którym widnieją herby; Łodzia, Nałęcz i Godziemba.
W Kościelcu podarował teren pod nowy cmentarz (dotychczasowy funkcjonował przy świątyni) oraz teren pod budowę szkoły podstawowej.
Hrabia Stanisław Dąmbski (1865-1941)
Urodził się w Rudnej 28 XII 1865 roku w rodzinie szlacheckiej. Jego ojcem był hrabia Józef Dąmbski z Dąbia herbu Godziemba. Matką była hrabina Zofia Trzecieska z Trzecieszy herbu Strzemię. Ożenił się z hrabiną Antoniną Zaleską z Otoka herbu Dołęga. Z tego związku urodziło się cztery córki: Maria, Zofia, Aleksandra i Izydora. Rodzina Dąmbskich wywodziła się z Lubrańca i do czasów rozbiorów mieszkała na Kujawach. Na przełomie XVIII i XIX w. klan Dąmbskich osiedlił się w Rudnej Wielkiej, koło Rzeszowa. Ukończył studia i uzyskał tytuł doktora praw na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po ukończeniu studiów zaczął gospodarować w rodzinnym majątku Rudna. W chwili objęcia gospodarstwa na należących do niego polach znajdowały się dwie (lub trzy) karczmy. W trosce o podniesienie rozwoju oświaty wśród mieszkańców wsi i jednocześnie zapobiegając pijaństwu hrabia Stanisław Dąmbski zlikwidował karczmy, a na ich miejsce wybudował szkoły w Rudnej Wielkiej i Pogwizdowie. Pracował również społecznie starając się podnieść poziom rolnictwa w powiecie. Zajmowane stanowiska pozwoliły mu uzyskać zgodę czynników rządowych (które były w owym czasie w Austrii) na utworzenie parafii w Rudnej (oddzielonej wtedy od parafii w Świlczy). Stanisław Dąmbski ofiarował teren pod budowę kościoła, plebanii, ochronki oraz na założenie cmentarza. Kościół, do którego powstania bardzo się przyczynił, został między innymi zbudowany z cegły z polowej cegielni rudniańskiej. Po uzyskaniu niepodległości przez Polskę Stanisław Dąmbski został senatorem Rzeczypospolitej. Zmarł już w czasie II wojny światowej: 29 III 1941 roku. Został pochowany w rodzinnym grobowcu w Rudnej Wielkiej. W rodzinnym grobowcu jest też pochowana Jego córka: Izydora Dąmbska -filozof, logik, epistemolog i wielka patriotka. Zbigniew Herbert napisał wiersz jej poświęcony zatytułowany "Potęga smaku".


Andrzej Dąmbski
Andrzej Dąmbski z Lubrańca, h. Godziemba (? - 1734), woj. brzesko-kujawski, s. Jana Stanisława, kasztelana konarsko-kujawskiego i Anny z Miaskowskich h. Bończa. Poseł na sejmy w r. 1697, 1699, 1710 i 1712. stronnik Augusta II w czasie elekcji i wojny północnej. Deputat w trybunale piotrkowskim 1713, w roku następnym podkomorzy brzesko-kujawski, a w 1716 kasztelan brzesko-kujawski, od 1726 wojewoda brzesko-kujawski. Uczestnik sejmów w 1717, 1720, 1726. W 1727 rezydent przy boku króla. Po śmierci Augusta II podpisał wybór Stanisława Leszczyńskiego na króla. Dziedzic rozległych dóbr, zaznaczył się jako hojny donator jezuitów w Toruniu. Z żony Katarzyny z Krąkowskich, kasztelanki krzywińskiej zostawił synów: Antoniego, Pawła, Józefa i Kazimierza i dwie córki.
Antoni Dąmbski
Antoni Dąmbski z Lubrańca, h. Godziemba (1706 - 1771), woj. brzesko-kujawski, s. Wojciecha, marszałka nadwornego koronnego i Adelajdy Radziwiłłówny. Starosta inowrocławski (1725), poseł na sejm w 1730. W 1733 jako poseł brzesko-litewski podpisał uchwały sejmu konwokacyjnego. W 1734 wojewoda brzesko-kujawski (po Andrzeju Dąmbskim - wyżej) Starosta młodzieszyński (1756) i niechorowski (1758) popierał odebranie lenna kurlandzkiego i oddanie go królewiczowi Karolowi. Rezydent królewski przy Stanisławie Auguście. Żonaty z Anną Karoliną Lubomirską, wojewodzianką sandomierską. W 1770 złożył urząd wojewody na rzecz Ludwika Dąmbskiego. Zmarł w roku następnym i został pochowany w Lubrańcu, obok żony. Pozostawił wielką fortunę jako właściciel Lubrańca, Grabia, Ilowa, Kaczkowa. Rozmiłowany w życiu wystawnym, hojny i bardzo religijny. Sprowadził do Iłowa relikwie św. Konstancjusza.
Jan Chrzciciel Dąmbski
Jan Chrzciciel Dąmbski z Lubrańca, h. Godziemba (1731 - 1812), generał-inspektor wojsk koronnych, s. Kazimierza i Jadwiga z Dąmbskich, marszałkówny nadwornej koronnej Wraz z bratem Ludwikiem został oddany do szkoły kadetów w Lunéville. W 1749 wrócił do kraju i szybko rozpoczął karierę wojskową: płk wojsk koronnych (1757), gen. major (1769), gen. insp. kawalerii (1779). Kasztelan konarsko-kujawski, kowalski i inowrocławski. Jako senator Polski, po I rozbiorze odmówił królowi pruskiemu złożenia homagium z części swych dóbr leżącym poza kordonem. Odznaczony Orderem św. Stanisława (1779) i Orła Białego (1785). Żonaty czterokrotnie, jedną z córek wydał za Antoniego Biesiekierskiego, kasztelana kowalskiego.
Gustaw Dąmbski
Gustaw Dąmbski z Lubrańca (1799 - 1863), s. Michała i Anny Jasińskiej, siostry gen. Jakuba Jasińskiego. Ukończył uniwersytet we Wrocławiu i Heidelbergu ze stopniem dr praw. Uczestnik powstania listopadowego jako por. dwukrotnie ranny: pod Grochowem i Rutkami. Odznaczony Orderem Virtuti Militari. Po upadku powstania listopadowego, ukarany przez Prusaków konfiskatą majątku (potem cofniętą) i rocznym więzieniem w Magdeburgu. Ożeniony z krewną Leokadią Dąmbską osiadł na stałe w Kołaczkowie. Posłował na sejmy poznańskie, później pruskie. Pisywał artykuły krytyczne o Ludwiku Mierosławskim, odmawiając mu talentów wodzowskich, zarozumiałość i próżność. Zmarł w Dreźnie.
Jan Ignacy Dąmbski
Jan Ignacy Dąmbski z Lubrańca, h. Godziemba (1740 - 1826), konfederat barski, s. Adama a wnuk Zygmunta, wojewody brzesko-kujawskiego, i Justyny z Janickich. Kształcił się w Poznaniu w szkole jezuitów fundacji biskupa Stanisława Dąmbskiego. Prawdopodobnie w styczniu 1769 r. przystąpił do konfederacji barskiej. Uczestniczył w wielu potyczkach. W 1772 ciężko ranny w twarz i dłoń został wzięty przez moskali do niewoli. Za poparciem możnej rodziny uzyskał wolność, ale musiał podpisać reces od konfederacji. Zachował tytuł pułkownika kawalerii narodowej, ale żadnych funkcji wojskowych i publicznych nie pełnił. W 1780 został mianowany szambelanem królewskim. Zmarł w Leśniewicach po upadku z konia. W małżeństwie z Katarzyną z Przysieckich miał pięciu synów: Kajetana, Józefa, Nikodema, Wincentego i Jana. Wszyscy służyli w wojsku polskim, Nikodem poległ pod Łowiczem (1806) w walce z prusakami.
Kazimierz Dąmbski
Kazimierz Dąmbski z Lubrańca, h. Godziemba (1701 - 1765), woj. sieradzki, s. Andrzeja, wojewody brzesko-kujawskiego, poseł na sejmy. W 1727 poseł nadzwyczajny króla Augusta II do papieża w sprawie odwołania nuncjusza papieskiego. Poseł na sejmie konwokacyjnym (1733), był delegatem do boku prymasa. Po upadku Stanisława Leszczyńskiego jego plenipotent generalny. W 1737 chorąży koronny, rok potem poseł na sejm, otrzymał podczaszostwo koronne. Na sejmie w 1740 bronił reformy skarbowej. Bardzo ambitny zabiegał o honory: o starostwo brzesko-kujawskie (1744), woj. inowrocławskie (1748), łęczyckie ( 1750), woj. sieradzkie (1756). Równocześnie bardzo energicznie zabiegał o powiększenie fortuny. Brał udział w uroczystościach koronacyjnych Stanisława Augusta. Zmarł i został pochowany w Toruniu w kościele na Podgórzu. Ożeniony z Jadwigą z Dąmbskich, córką Wojciecha marszałka nadwornego koronnego, miał pięcioro dzieci, z których Ludwik był wojewodą brzesko-kujawskim a Jan Chrzciciel kasztelanem inowrocławskim.
Ludwik Karol Dąmbski
Ludwik Karol Dąmbski z Lubrańca h. Godziemba (1731 - 1783), wojewoda brzesko-kujawski (1731 - 1783), najstarszy syn Kazimierza, wojewody sieradzkiego. Po ukończeniu akademii wojskowej w Luneville (wraz z bratem Janem) cały rok spędził w Paryżu na dworze Stanisława Leszczyńskiego. Wrócił do kraju jako starosta pokrzywnicki i generał-adiutant Wielkiego księstwa Litewskiego. Od 1753 przebywał u boku króla w Dreźnie albo Warszawie. Chorąży brzesko-kujawski (1755), generał major, nabył starostwo gniewkowskie i inowrocławskie (1757), poseł na sejm warszawski (1758), generał lejtnant (1759). Poślubił Mariannę z Sapiehów, bogatą wdowę po Koźmińskim, staroście wschowskim. W 1764 podpisał wybór Stanisława Augusta na króla Polski. W 1770 otrzymał woj. brzesko-kujawskie i nabył starostwo dybowskie. Uczestniczył jeszcze w sejmach (1776) i (1782). Zmarł bezpotomnie i został pochowany w Lubrańcu.
Paweł Dąmbski
Paweł Dąmbski z Lubrańca, h. Godziemba (? - 1783), kasztelan brzesko-kujawski, s. Andrzeja, wojewody brzesko-kujawskiego. W 11729 marszałek sejmiku województwa brzesko-kujawskiego i inowrocławskiego. Stronnik Stanisława Leszczyńskiego, ale po upadku Gdańska przeszedł wraz z ojcem do obozu Augusta III. Chorąży brzesko-kujawski (1738), inowrocławski (1740) i tolkmicki (1748), kasztelan brzesko-kujawski (1752). W 1766 został rezydentem przy boku króla. Posiadał rozległe dobra w Prusach. Majątki te ucierpiały w 1765 od wojsk rosyjskich i od konfederatów. Ostatecznie sprzedał je po I rozbiorze i nabył od Stanisława Dąmbskiego starosty kowalskiego rodzinny Lubraniec i odtąd tytułował się "na Lubrańcu". Skoro nie otrzymał (1783) województwa brzesko-kujawskiego (po Ludwiku Dąmbskim) złożył urząd kasztelana . Z czterokrotnych związków małżeńskich zostawił: córkę z pierwszej zony, dwóch synów i dwie córki z czwartej żony. Trzecią jego żoną była Eleonora z hr. Schliebenów, 1 v. Stefanowa Morsztynowa, 2 v. d'Aschen, która mu wniosła znaczne dobra w Prusach.
Wojciech Andrzej Dąmbski
Wojciech Andrzej Dąmbski z Lubrańca, h. Godziemba (1676 - 1725), marszałek nadworny koronny, s. Zygmunta, wojewody brzesko-kujawskiego i Jadwigi Górskiej. Od 1699) starosta sochaczewski i poseł na sejm warszawski w sprawie uwolnienia Elbląga z rąk brandenburskich. W 1702 wybrany marszałkiem konfederacji części szlachty wielkopolskiej w Ostrowie po opowiadającej się po stronie Augusta II. Starosta inowrocławski i dybowski (1704). Otrzymał chorągiew husarską potem dragońską a w 1710 regiment dragonii. Gdy August II musiał szukać schronienia za granicą, wrócił do kraju i rozpoczął partyzantkę na Kujawach, ale po powrocie króla popadł w niełaskę. Uczestniczył jeszcze w sejmie 1720 r. ale przy obsadzie marszałkostwa wielkiego koronnego został pominięty. Ożeniony był z Adelajdą Cecylią Radziwiłłówną, córką kanclerza Dominika Radziwiłła, z którą miał synów: Antoniego i Zygmunta.
Zygmunt Dąmbski
Zygmunt Dąmbski z Lubrańca h. Godziemba (? - 1704) wojewoda brzesko-kujawski, drugi syn Adama, kasztelana słońskiego. Był bratem Stanisława Dąmbskiego, biskupa. W 1667 marszałek sejmiku kujawskiego, rok później cześnik inowrocławski i poseł na oba sejmy. Posłował też na sejm koronacyjny króla Michała (1669) i złożył podpis pod elekcją Jana III na czele woj. inowrocławskiego. 1676 wybrany deputatem do boku króla. Niebawem otrzymał krzesło senatorskie. Kasztelan inowrocławski (1683), wojewoda brzesko-kujawski (1684), marszałek trybunału koronnego (1687). Po śmierci Jana III popierał królewicza Jakuba, w końcu jednak podpisał elekcję Augusta II. Pod koniec życia zmienił poglądy. Żenił się dwukrotnie: najpierw z córką Mikołaja Daniłowicza, podczaszanką koronną, 1 v. żoną Jana Cetnera, starosty krakowskiego, następnie z Jadwigą Górską. Pozostawił dwie córki i pięciu synów, z których Wojciech był marszałkiem nadwornym koronnym.
Stanisław Dąmbski
Stanisław Dąmbski, z Lubrańca, h. Godziemba (1724 - 1802), starosta dybowski, podkomorzy brzesko-kujawski, s. Tomasza, chorążego inowrocławskiego i Marianny z Kolczyńskich. Kształcił się w Poznaniu w szkole jezuitów fundacji biskupa Stanisława Dąmbskiego. Cześnik brzesko-kujawski (1756), regent grodzki inowrocławski (1758), podsędek (1759), deputat trybunalski (1762) i (1768), chorąży kruszwicki i inowrocławski (1770). Jako poseł na sejm (1773 - 5) nie odegrał większej roli, dał się wybrać do mało znaczących 22 komisji sejmowych. Wtedy uzyskał na 50 lat starostwo dybowskie, porucznikostwo swej chorągwi i królewszczyznę Obałki. Marszałkował na sejmikach w 1775, 1777, 1778. Posłował znów w r. 1780 i 1784. Karierę poselską zakończył na sejmie czteroletnim. Zmarł w swych dobrach w Wilkowicach, został pochowany w kościele w Lubrańcu.
Stanisław Dąmbski
Stanisław Dąmbski z Lubrańca h. Godziemba (? - 1809), wojewoda brzesko-kujawski, syn wojewody Antoniego i Karoliny z Lubomirskich, wojewodzianki sandomierskiej. Starosta młodzieszyński, w 1761 mianowany pułkownikiem regimentu piechoty. W 1766 otrzymał chorągiew husarską po bracie Auguście i w tym samym roku nabył starostwo kowalskie. Obrany marszałkiem konfederacji radomskiej województw kujawskiego i inowrocławskiego (1767), kasztelan i wojewoda brzesko-kujawski (1783). Brał udział w sejmie czteroletnim, był konsyliarzem konfederacji targowickiej i prezesem sadów apelacyjnych. Ożeniony z Józefą Wesslówną starościanką golubską, miał z nią synów Stanisława, Adama i Józefa oraz trzy córki. Zmarł w Warszawie, pochowany w Giżycach. Nie mylić ze Stanisławem Dąmbskim (1724 - 1802), podkomorzym brzesko-kujawskim!!
Tomasz Dąmbski
Tomasz Dąmbski h. Godziemba (? - 1829) , członek Stanów Galicyjskich. Pochodził z galicyjskiej linii tej rodziny piszącej się "z Lubrańca". Syn Adama Dominika, skarbnika buskiego i Ewy z Podhorodeckich. Szambelan Stanisława Augusta (1788), komisarz sejmowy Stanów Galicyjskich i prezes sekcji wojennej w Lublinie(1809). C.K. radca generalny i krajczy koronny Galicji (1817). Zamiłowany kolekcjoner, całą swą fortunę lokował w starodrukach, sztychach i obrazach.. Należał do elity kulturalnej Lwowa. Żonaty z Teklą z Peretiatkowiczów. Syn ich Kazimierz był powstańcem 1831 r.
Stefan Dąmbski z Rudnej
Stefan Dąmbski hr. (1893 - ?) rolnik, ur. się w Ludzisku, s. Antoniego i Marii z Mittelstaedtów. Za czasów nauki w gimnazjum w Inowrocławiu członek oświatowych kółek niepodległościowych. 1919- 21 uczestnik walk na froncie wielkopolskim. W 1920 r. ranny. Do 1924 praktykował i gospodarował w majątku Rudna. Prezes powiatowej ochotniczej straży pożarnej w Rzeszowie, prezes rady nadzorczej Związku Rzeszowskich Spółek Mleczarskich, członek rady powiatowej w Rzeszowie, prezes lokalnego Związku Strzeleckiego (1933- 36). Odznaczony Krzyżem Walecznych (dwukrotnie), Medalem za Wolność.
Józef i Tadeusz Dąmbscy z Tczycy
Józef i Tadeusz Dąmbscy, wł. majątku Tczyca, woj. kieleckie, liczba ha 230 (wg. T. Epsztein i Sł. Górzyński: Spis ziemian RP w roku 1930)
Dąmbscy h.Godziemba
Witam! Napisałem książkę "Jeżówka - zarys dziejów" wyd 2006 r. Zbierając materiały do tej monografii siłą rzeczy musiałem zrobić pewną kwerendę w dokumentach dotyczących okolicznej szlachty. Mogę napisać, że wspomniani Dąmbscy h. Godziemba ostatni właściciele Dóbr Tczyca nabyli ten majątek po hrabiostwie Bukowskich h. Ossorya. Otóż pan Teofil Dąmbski h. Godziemba, przyszły dziedzic Tczycy - był najmłodszy z rodzeństwa, urodził się w 1834 roku. Był dzieckiem Franciszka - kapitana wojsk polskich ur. ok. 1794 r, w Cerekwi pow. Bochnia, oraz Julii Otwinowskiej (1809-1887). Jego dziad Roch Dąmbski miał stopień pułkownika wojsk koronnych. Przed nim przyszli na świat: Aleksander ur 1825, Józefa (1828-1901), później z męża Grabkowska, spoczywa w Tczycy, i Waleria ur. w 1830 roku, później z męża Krajkowska. Poza Aleksandrem urodzonym w Ożarowie, reszta dzieci urodziła się w Przesławce. Widać z powyższego, że rodzice Teofila tułają się jakoś; od świętokrzyskiego po podlaskie, gdyż owa Przesławka leży w powiecie sokólskim. Teofil żeni się z Marią Helcel von Sternstein (1830-1912), prawdopodobnie ze szlachty austriackiej. Rodzina się spolszczyła i przestała się pisać von Sterstein. Byli to krakowscy bankierzy. Z tego rodu pochodzi wiele znanych postaci zasłużonych dla miasta Krakowa. Do dziś jest tutaj ulica Helcelów, oraz kilka gmachów, a także okazała kaplica grobowa na cmentarzu Rakowickim, w której odprawiają teraz ceremonie pogrzebowe. Młodzi Dąmbscy zamieszkali w tczyckim pałacu wraz z matką Julią z Otwinowskich Dąmbską - spoczywa w grobie rodzinnym w Tczycy. Mieli prawdopodobnie więcej niż czwórkę dzieci. Udokumentowano tylko Marię Adelę, która umarła w panieństwie, oraz synów: Tadeusza (1873-1926), Józefa (1876 -1923), obaj kawalerowie, zmarli bezpotomnie i spoczywają w grobie rodzinnym w Tczycy. (Pojawia się w dokumentach jeszcze Julian, o którym nic mi nie wiadomo, możliwe, że to pomyłka, albo ja nie dotarłem do źródeł.). Stary pan Teofil Dąmbski odszedł do wieczności w 1922 roku we Tczycy i oboje z małżonką spoczywają w grobie rodzinnym na tutejszym cmentarzu. rrrkkk48


ŚLADAMI DĄMBSKICH

Kościelec
wieś położona w województwie kujawsko-pomorskim, 5 km na zachód od Inowrocławia. W 1800 r. Kościelec zakupił od Działyńskich Michał Dąbski h. Godziemba (zm. 1805), rotmistrz Kawalerii Narodowej (1791-1792), właściciel Młyna Górnego, Wielkiego i Kalnego Redcza, Poklękowa, Kazania, Jądrowiec, Żydowa Większego z Grabiną, Żydowa Mniejszego z Wrzosową, Siemianówka, Byczyna, Krogulca i części Lubrańca na Kujawach. W 1830 r. Kościelec odziedziczył po matce Annie z Jasińskich h. Jastrzębiec (zm. 1851 w Kołaczkowie), siostrze gen. Jakuba Jasińskiego z okresu powstania kościuszkowskiego, syn Michała - hr. Julian Dąmbski (1802-1836). Na wieść o wybuchu powstania listopadowego w Królestwie Polskim, wstąpił do pułku Jazdy Poznańskiej i odbył całą kampanię 1831 r. Po śmierci Juliana Dąmbskiego, jego żona Rozalia z hr. Ponińskich z Wrześni, poślubiła w 1839 r. hr. Adolfa Łączyńskiego h. Nałęcz (1797-1870), który za udział w dwóch powstaniach narodowych, odznaczony złotym krzyżem Virtuti Militari. Po powrocie z zesłania, poświęcił się działalności publicznej, zostając radcą Dyrekcji Głównej Towarzystwa Kredytowego w Warszawie, prezesem Ligi Polskiej w Kórniku, posłem do sejmu pruskiego, członkiem Dyrekcji Towarzystwa Pomocy Naukowej, współzałożycielem i prezesem Centralnego Towarzystwa Rolniczego w Poznaniu oraz Towarzystwa Rolniczego Inowrocławsko - Strzelińskiego. Spadkobiercą bezdzietnej Rozalii 1 voto Dąmbskiej, 2 voto Łączyńskiej (zm. 1885) został jej bratanek hr. Adolf Poniński h. Łodzia (1855-1932) Jedna z legend mówi, że kamień na budowę kościoła w Kościelcu sprowadzono z Lubrańca, który leży na Kujawach i przez ponad 200 lat był gniazdem rodowym Dąmbskich (w XIX w. właściciele Kościelca). Podobno kościół w Kościelcu posiada podziemne połączenie z pobliskim pałacem pobudowanym w 1849 roku.

Kołaczkowo
Wieś i siedziba gminy w powiecie wrzesińskim, około 7 km na północny zachód od Pyzdr. Kołaczkowo wzmiankowane jest w przekazach od 1310 roku. Tutejsze ziemie były w średniowieczu własnością rycerskiej rodziny Awdańców. Tym herbem - Abdank - pieczętowali się później Kołaczkowscy, właściciele Kołaczkowa w wiekach XIV i XV. Na początku XVI wieku dobra kupił Dobrogost Jezierski, dworzanin rodziny Górków, a w 1538 roku, stały się własnością Łukasza Górki, późniejszego biskupa włocławskiego. Potem występują tu Zajączkowie, a od XVIII wieku Dąmbscy herbu Godziemba. Michał Dąmbski, ożeniony z Anną Jasińską, rotmistrz wojsk polskich (w 1823 roku uzyskał pruski tytuł hrabiowski), podjął budowę klasycystycznego dworu i towarzyszących mu zabudowań, choć prace te mógł kontynuować także jego syn Gustaw, oficer wojsk polskich i kawaler orderu Virtuti Militari, a później poseł na sejm. Po śmierci Gustawa Dąmbskiego w 1863 roku, Kołaczkowo zostało sprzedane i przeszło w ręce niemieckie. W 1920 roku kupił je pisarz noblista, Władysław Reymont, który traktował majątek jako swoją siedzibę. Tutaj mieszkał, tworzył i prowadził prace przy zakładaniu parku i ogrodów. W kołaczkowskim pałacu bywało wiele zaprzyjaźnionych z Reymontem osób ze świata nauki, polityki i kultury, m.in. Adam Grzymała-Siedlecki, Kornel Makuszyński, Zenon Przesmycki, Roman Dmowski, Władysław Grabski, Maciej Rataj czy Wincenty Witos. Reymont mieszkał tu do śmierci w 1925 roku. Spadkobiercy sprzedali dobra - kupiła je rodzina Juraszów, w której rękach były do 1939 roku.

Mogilno
Po odzyskaniu przez Mogilno niepodległości 1 stycznia 1919 r. Mieczysław rabia Dąmbski pierwszym starostą mogileńskim Osobą szczególną, która bez wątpienia złotymi zgłoskami zapisała się w dziejach ziemi mogileńskiej, a o której dotychczas tak mało napisano, była postać Mieczysława hrabiego Dąmbskiego herbu Godziemba. Był to rodowity Wielkopolanin, którego imię w II RP nosił szpital powiatowy w Strzelnie. A brzmiało ono: Szpital Powiatowy w Strzelnie im. I Starosty Mieczysława Dąmbskiego. W tym roku minęło 80 lat od jego rezygnacji z funkcji starosty, a w przyszłym roku minie 80-rocznica jego śmierci. Można by ten fakt uczcić chociażby odsłonięciem skromnej tablicy pamiątkowej na budynku mogileńskiego ratusza, w którym przyszło mu przez blisko 20 lat pracować dla tej ziemi.
Zaniast wstępu
Zapewne artykułem tym na nowo odkryjemy postać starosty mogileńskiego, którego śmiało możemy umieścić w poczcie najbardziej zasłużonych mogilnian z początku XX w., stawiając go obok ks. Piotra Wawrzyniaka, ziemianina Józefa Trzcińskiego, ks. Mieczysława Brodowskiego czy burmistrza Kazimierza Tyczewskiego. By dokładniej przybliżyć jego sylwetkę należy na początek poznać przodków tej niezwykłej osoby. A trzeba powiedzieć, że już to jego antenaci piastowali zaszczytne urzędy w województwie brzesko-kujawskim i inowrocławskim. Ród ten ze wszechmiar był rodem znakomitym, rozsianym po Kujawach i Wielkopolsce, którego jednym z końcowych ogniw - tak zasłużonym dla ziemi mogileńskiej - był nasz bohater. Jak odnotował Kazimierz Jaczyński z Marcinkowa (gm. Mogilno) we wspomnieniu pośmiertnym, Mieczysław z Lubrańca hr. Dąmbski: ... był potomkiem jednego z najstarszych najznamienitszych rodów magnackich, w którym niejako prawem dziedzictwa piastowano godności wojewodów i biskupów kujawskich. Ród Dąmbskich zapisany jest zaszczytnie na kartach dziejów ojczystych, wzniósł się razem ze świetnością Rzeczypospolitej, należał do tych, które podupadły razem z utratą niepodległości Ojczyzny, a nie wtedy dopiero urosły. Pierwszego znanego przodka hrabiego Mieczysława znajdujemy analizując Genealogię dynastyczną Ryszarda Jurzaka. W niej to odkrywamy Bernarda z Konarzewa, miecznika brzeskiego wymienionego w 1464 r. Po nim nastał syn jego Wincenty na Dąbiu, po którym z kolei syn Marcin, znany jako ten, który przyjął pierwszy nazwisko Dąmbski, wywodząc je od nazwy miejscowej dóbr rodowych. Dzierżył on poza Dąbiem, Golanki i Słuczów. Następnym w kolejności znanym przodkiem był Andrzej, który w XVI w. władał dobrami Borucice i Dąbie. Był on w 1577 r. pisarzem grodzkim brzeskim, a następnie w 1595 r. podstolim konarskim brzeskim i w 1602 r. kasztelanem konarsko-kujawskim. Potomek jego Jan Stanisław w 1655 r. był podstolim inowrocławskim, a następnie podobnie jak on kasztelanem konarsko-kujawskim. W XVIII w. znajdujemy syna Jana Stanisława Andrzeja noszącego w 1700 r. tytuł chorążego brzeskiego, po czym w 1714 r. podkomorzego brzeskiego, w 1715 r. kasztelana brzeskiego i w 1726 r. wojewody brzeskiego. Z kolei syna Andrzeja, Jana Pawła Dąmbskiego odnajdujemy jako kasztelana brzeskiego, który zmarł w 1783 r. Pradziadkiem Mieczysława był Michał Dąmbski, syn Jana Pawła, którego następca Gustaw Eustachy ur. 6 marca 1799 r. dziadek naszego bohatera, dokonał 19 września 1826 r. usankcjonowania w Prusach prawa do dziedzicznego noszenia tytułu hrabiowskiego przez swoich następców. Urodził się on 6 marca 1799 r. i był właścicielem Kołaczkowa, leżącego na północny zachód od Pyzdr. W czasie Powstania Listopadowego był oficerem wojsk polskich, odznaczony został Krzyżem Virtuti Militari. Kilkakrotnie posłował na sejm w Berlinie. Zmarł 19 czerwca 1864 r. w Dreźnie. Ojcem Mieczysława był Stefan hr. Dąmbski na Żakowie ur. 29 czerwca 1844 r. w Kołaczkowie z Leokadii Dąmbskiej. Był on właścicielem dóbr Żakowo pod Lesznem, w powiecie wschowskim. Natomiast matką jego była Zofia z hr. Czarneckich. Rodzice zawarli związek małżeński 4 czerwca 1872 r. w Golejewku leżącym obecnie w gminie Pakosław na ziemi leszczyńskiej.
Urodził się w Kołaczkowie
Mieczysław hr. Dąmbski na świat przyszedł 22 maja 1873 r. w pałacu rodowym w Kołaczkowie. W dwa lata później ojciec sprzedał dobra kołaczkowskie za 380 tysięcy talarów i przeniósł się wraz z rodziną do Żakowa pod Lesznem. Tam też dorastał młody Mieczysław. Trzeba powiedzieć, iż pod bardzo czułą opieką matki, która w jedynaku widziała cały świat. Pochodziła ona ze znamienitego rodu Czarneckich. Urodziła się 1 maja 1852 r. Ojcem jej był Antoni hr. Czarnecki, natomiast matką Aniela z Ponińskich. Antoni hr. Czarnecki był dziadkiem po kądzieli Mieczysława, właścicielem dóbr golejewskich i wilkowskich. Urodził się 16 maja 1821 r. (zmarł 11 sierpnia 1886 r. będąc na kuracji w Schandau, pochowany w Golejewku) i był najstarszym synem hrabiego Marcelego i Florentyny z Chłapowskich. Jego dziad, po którym nosił imię Antoni, był krajczym koronnym. Mieczysław pierwsze nauki pobierał w domu, a lekcji udzielał mu specjalnie zatrudniony do tego celu nauczyciel, który przygotował go do zdania egzaminów wstępnych do szkoły średniej. Do gimnazjum uczęszczał w Lesznie, gdzie w 1892 r. zdał maturę. Wielkim pragnieniem ojca było, by syn zdobył gruntowne wykształcenie, dlatego też rodzice posłali syna na studia do Heidelbergu, Berlina i Monachium. Przez krótki czas studiował również we Wrocławiu. Na uniwersytetach tych studiował prawo. W 1897 r. zdał egzamin referendarski. W tym też roku, w czerwcu - jak donosił Dziennik Poznański - rodzice obchodzili srebrne wesele. Po złożeniu ostatniego egzaminu asesorskiego młody hrabia podjął pracę, jako syndyk w Banku Ziemian w Poznaniu. 7 września 1899 r. w Żakowie zmarł ojciec. Natomiast matka zmarła wiele lat później 4 kwietnia 1923 r., jak zapisano w poznańskich metrykaliach kościoła Św. Marcina. Kazimierz Jaczyński wspominając ojca hrabiego napisał: W okresie, gdy w tej właśnie sferze mało troszczono się o wykształcenie fachowe synów, z góry przeznaczonych do pracy na zagonie ojczystym, Mieczysław na życzenie ojca musiał odbyć gruntowne studia prawnicze, dzięki czemu mógł stanąć kiedy Rzeczypospolita zażądała fachowców, jeden z pierwszych do apelu. Mieczysław hr. Dąmbski był współzałożycielem Lubońskiej Fabryki Drożdży w Luboniu. Fabryka ta była Towarzystwem Akcyjnym, w której od jej założenia aż do śmierci był członkiem Rady Nadzorczej. Czynnym zaangażowaniem przyczynił się do jej rozwoju, o czym nie omieszkał poinformować Zarząd Towarzystwa we wspomnieniu pośmiertnym hrabiego.
Z Poznania do Dobieszewic
Odwiedzając wuja Antoniego hr. Dąmbskiego w Ludzisku na Kujawach, poznał tam córkę sąsiada z pobliskiej Kołudy Wielkiej pannę Anielę Mieczkowską. Ojcem jej był dr Leon Mieczkowski herbu Bończa, właściciel Kołudy Wielkiej (1846-1931), natomiast matką Stanisława z Mittelstaedtów (1852-1886). Przodkowie panny Anieli posiadali dobra w powiecie świeckim, Łaszewo oraz Stanisławice o pow. 452 ha. Aniela Mieczkowska przyszła na świat w Kołudzie Wielkiej 12 grudnia 1884 r. Jako dwuletnie dziecko straciła matkę, którą zastąpiła poślubiona przez ojca, 7 lutego 1888 r. w Trlągu macocha Julia z Karskich Arndtowa z Dobieszewic, wdowa po Janie Arndtcie, zarazem córka Hieronima Karskiego z Marcinkowa. Młodzi postanowili związać się na całe życie. W Kołudzie Wielkiej doszło do zaręczyn, natomiast związek małżeński Mieczysław hr. Dąmbski i Aniela Mieczkowska zawarli 28 kwietnia 1908 r. w Poznaniu. Panna młoda dostała w wianie majątek ziemski Dobieszewice, będący niegdyś własnością macochy Julii z Karskich, a obecnie jej ojca dra Leona Mieczkowskiego. Mieczysław zrezygnował z pracy w bankowości i osiadł wraz z małżonką w Dobieszewicach, inwestując w majątek znaczne sumy. Młodzi małżonkowie zamieszkali w uroczym, późnoklasycystycznym dworze zbudowanym w pierwszej połowie XIX w. Na wschód od dworu rozciągał się stuletni park krajobrazowy założony na stoku opadającym do Jeziora Pakoskiego. W nim to odbywały się liczne spotkania konspiracyjne patriotów polskich z pobliskiej Pakości i Mogilna. Jak zapisano w przedwojennym biogramie hrabia Dąmbski: (...) oddał się pracy na roli. Będąc szczerym patriotą, brał zawsze żywy udział we wszystkich pracach społecznych, a zwłaszcza tam, gdzie chodziło o utrzymanie ducha i języka polskiego. Szczególnie czynnym był w kole powiatowym Towarzystwa Pomocy Naukowej im. K. Marcinkowskiego, którego był prezesem przez kilka lat. Dąmbski swój majątek składający się z gruntów rycerskich Dobieszewice i folwarku Dobieszewiczki o łącznej powierzchni 615,39 ha, w tym 18 ha łąk, 78 ha jeziora i 8 ha lasu prowadził wręcz wzorowo. Specjalizował się w hodowli koni, których posiadał w swej stadninie 108 sztuk. Dawało to mu znaczące dochody, podobnie jak i zyski płynące z produkcji roślinnej i z połowu ryb w Jeziorze Pakoskim. Wcześniej majątek Dobieszewice należał pod koniec XVIII w., do Walentego Złotnickiego, kanonika kruszwickiego. W 1832 r. dobra te nabyli Stanisław Arndt, herbu Puchacz i Paulina z Dzięcielskich, którzy przybyli na te ziemie spod Włocławka w Królestwie Polskim. W 1862 r. majątek przejął po rodzicach Jan Arndt, pierwszy małżonek Julii z Karskich, wówczas to jego powierzchnia wynosiła 2.428 mórg. W dworze w Dobieszewicach urodziła się czwórka dzieci hrabiostwa Dąmbskich. Hrabina Aniela pierwsze dziecko urodziła 18 czerwca 1909 r., i był to syn, któremu nadano na chrzcie imiona po dziadku i pradziadku Stefan Gustaw. Drugim dzieckiem urodzonym 7 czerwca 1910 r., niemalże w rok po urodzeniu syna była córka, której nadano imiona Helena Julia. O pozostałej dwójce nie zdołaliśmy zebrać danych.
Pierwszy Polski Starosta
Podczas I wojny światowej hrabia Dąmbski wcielony został do armii pruskiej. Pod koniec działań wojennych, jak dowiadujemy się z jego biogramu: Zwolniony ze służby wojskowej z powodu choroby ucha, stawił się natychmiast w czasach przełomowych do dyspozycji Powiatowej Rady Ludowej (w Mogilnie, przyp. map), na której czele stał wówczas wielki działacz ks. (Józef, przyp. map) Kurzawski z Pakości. Kiedy dokładnie Dąmbski objął stanowisko starosty powiatu mogileńskiego trudno dziś dokładnie ustalić. Wiadomo jest, iż ostatni starosta Niemiec Willy Justus Ide pełnił samodzielnie swój urząd do 14 listopada 1918 r. Tego też dnia powstała w Mogilnie Rada Robotniczo-Żołnierska, która delegowała na doradcę landrata, Kazimierza Jaczyńskiego z Marcinkowa. Kazimierz Jaczyński wraz z synami Tadeuszem, Władysławem i Michałem brali czynny udział w powstaniu wielkopolskim. Władysław i Michał walczyli pod Strzelnem, Inowrocławiem, Gąsawą i Żninem. Władysław, późniejszy rotmistrz w 17 Pułku Ułanów Wlkp. był dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Michał, również rotmistrz w tymże pułku, odznaczony był Medalem Niepodległości i Krzyżem Walecznych. Tadeusz był podporucznikiem rezerwy w 8 Pułku Strzelców Konnych, wszyscy oni w okresie międzywojennym mieszkali w majątku Bielice (gm. Mogilno), którego byli właścicielami. Pewne wyjaśnienia, co do czasu objęcia stanowiska starosty, daje nam fragment przedwojennego biogramu Mieczysława hr. Dąmbskiego, w którym czytamy, iż Powiatowa Rada Ludowa w Mogilnie: (...) powołała go na starostę powiatu mogileńskiego, który to urząd sprawował aż do 1.X.1926 r. Wiadomym jest, że po wyzwoleniu miasta już 1 stycznia 1919 r. na posiedzeniu PRL rozwiązana została Rada Robotniczo-Żołnierska. Tak więc jedyną władzą powiatową została Rada Ludowa. Następnie Naczelna Rada Ludowa w dniu 9 stycznia zobowiązała PRL do podania kandydatów na starostów, których z kolei po 14 stycznia mianował na te stanowiska naczelny prezes prowincji poznańskiej. Tak więc PRL w Mogilnie wskazała na stanowisko starosty mogileńskiego - zapewne przed 14 stycznia - Mieczysława hr. Dąmbskiego, który następnie otrzymał nominację od prezesa prowincji Wojciecha Trąpczyńskiego. 22 stycznia odbyła się w Poznaniu konferencja delegatów PRL, na której ustalono, iż winny one ograniczać się do głosu doradczego nowo powołanych starostów. Wkrótce też, bo po 14 lutego, nowo obrany Prezes Prowincji Poznańskiej dr Witold Celichowski mianował członków pierwszego polskiego Wydziału Powiatowego w Mogilnie, w którego skład wchodził m.in. ziemianin Stanisław Mukułowski z Czerniaka, postać po-dobnie zapomniana jak hr. Dąmbski. Dla przypomnienia warto zaznaczyć, iż starostwa były przedstawicielstwami władzy państwowej w terenie i zasiadające w nich władze powiatowe pochodziły z nominacji prezesa prowincji, którego od 23 listopada 1919 r. zastąpił wojewoda poznański. 5 i 6 lutego NRL zaapelowała do starosty, by ten skierował do rolników, rzemieślników, przemysłowców i handlowców odezwę, by ci nie przekraczali wyznaczonych cen maksymalnych na towary i produkty oraz apel o organizację robót publicznych dla powracających z byłej armii pruskiej zdemobilizowanych żołnierzy. Żołnierzy zaproponowano zatrudniać przy regulacji rzek i strug, meliorowaniu łąk i bagien, zalesianiu zaległych zrębów i nieużytków. 19 lutego dowiadujemy się, iż członek PRL Wincenty Chojnacki dostarczył osobiście na rzecz wojska polskiego zebrane przez uczennice Wyższej Szkoły dla Dziewcząt w Mogilnie, panny: Eleonorę Orłowską, Łucję Płoszyńską, Janinę Filisiewiczówną, Zofię Perzyńską i Helenę Kwiatkowską 1.135 marek. Komisariat NRL 31 marca wydając rozporządzenie polecił staroście zwołać posiedzenia nowo wybranych rad miejskich Mogilna, Pakości i Trzemeszna. Od dnia 10 kwietnia NRL wydała rozporządzenie nakazujące usunięcie do końca kwietnia napisów niemieckich na stacjach kolejowych, gmachach publicznych i w nazwach ulic. Bez wątpienia to wówczas już hr. Dąmbski, jako starosta mogileński realizował te wszystkie zarządzenia, a szczególnie to mówiące o tym, aby na gmachach urzędowych obok polskich napisów umieścić polskiego orła. W dniu 16 kwietnia NRL wydała rozporządzenie nakazujące obchodzić dzień 3 maja jako święto państwowe. Zasadniczy przełom w stosowaniu języka polskiego nastąpił po 15 maja 1919 r. Wydanym rozporządzeniem wprowadzono faktycznie język polski jako obowiązujący do: ... wszelkich władz, urzędów i korporacji administracyjnych na obszarze podlegającym władzy Komisariatu NRL w Poznaniu. Od maja rozpoczął się proces polszczenia nazw miejscowych. Tygodnik Urzędowy publikował spisy miejscowości w celu ustalenia właściwych nazw polskich obok obowiązujących do tego czasu nazw niemieckich. Mieczysław hr. Dąmbski pierwszy starosta powiatu mogileńskiego w odrodzonej Polsce najtrafniej przedstawiony został w cytowanym już biogramie, z którego dowiadujemy się, iż: - Obowiązki spełniał z największą sumiennością i gorliwością, był wzorem pracowitości i uczciwości, a prawością swego postępowania i rzadkim taktem osobistym zjednywał sobie każdego. Położył też podwaliny i rozbudował (polski, przyp. map) aparat administracyjny i polityczny powiatu mogileńskiego. Podobnie jego sylwetkę przedstawiono w nekrologach, nazajutrz po jego śmierci. I tutaj dowiadujemy się, iż był zwierzchnikiem o rzadkich zaletach umysłu i serca: - Odznaczał się przede wszystkiem gorącą miłością Ojczyzny, jej poświęcił większą część swych sił i swej wiedzy biorąc czynny udział jako Starosta i jako obywatel w wszystkich objawach ducha narodowego. Uprzejmością swoją zjednał sobie miłość i poważanie wszystkich warstw społecznych.
W majątku Żabno
Przy pełnym zaangażowaniu zawodowym i społecznym nie zaniedbywał spraw własnego bytu gospodarczego i rodzinnego. Utrudnieniem w sprawowaniu urzędu była zbyt duża odległość Dobieszewic od Mogilna. Niebawem nadarzyła się znakomita okazja zakupu dużego majątku ziemskiego z okazałym eklektycznym dworem wystawionym około 1870 r. i nieco później rozbudowanym. Było to Żabno, uroczo położone nad jeziorem o tej samej nazwie, oddalone o około 5 km od miasta. Pełen sterczyn i gzymsów ozdobnych, w architekturze nawiązujący do stylu neorenesansowego obszerny dwór wkomponowany był w przepiękny blisko czterohektarowy park krajobrazowy. Hr. Dąmbski sprzedał Dobieszewice Janinie i Wacławowi Maciejewskim. Majątek trafił w dobre kombatanckie ręce. Maciejewski był zasłużonym obywatelem, działającym na niwie niepodległości Państwa Polskiego. Urodził się 28 września 1883 r., odznaczony był Odznaką Pamiątkową Wojsk Wielkopolskich, Krzyżem Walecznych, Medalem Niepodległości, Medalem Dziesięciolecia i Srebrnym Krzyżem Zasługi. Zmarł przedwcześnie 13 lipca 1938 r. Mieczysław hr. Dąmbski majątek Żabno kupił po Niemcu Emilu Matthesie, który jeszcze za życia wystawił sobie w niedalekiej odległości od dworu, wśród pól żabneńskich mauzoleum, w którym po śmierci kazał się pochować. Sama wieś była niegdyś odwieczną własnością benedyktynów mogileńskich i stanowiła ich pierwotne uposażenie. Wymieniana była wśród ich dóbr w 1065 r. Po 1793 r. dobra te zostały zabrane przez zaborcę i weszły w skład pruskiej domeny państwowej z siedzibą w Strzelcach. Od rządu nabył ją pod koniec drugiej połowy XIX w. Emil Matthes senior, po którym dominium dzierżył syn jego Emil junior. Dąmbski zakupił 393 ha w tym 76 ha łąk i 85 ha Jeziora Żabno. Cała majętność prezentowała się bardzo dobrze, znakomite położenie, przy głównej drodze łączącej Mogilno z Trzemesznem, Gnieznem i Poznaniem, ułatwiało komunikację starosty ze stolicą województwa.
Goście dworu Żabneńskiego
Starosta bardzo często bywał w Poznaniu, a to z racji obowiązków służbowych, jak i czysto rodzinnych, odwiedzając licznych zamożnych i wysoko postawionych krewnych, zarówno ze swojej jak i z żony strony. Podobnie czyniła rodzina, często goszcząc w żabneńskiej majętności. Do grona najbliższych zaliczał się Władysław Mieczkowski, pierwszy kuzyn Anieli, żony hrabiego, syn jej stryja Stanisława Maksymiliana. Był on od 1905 r. adwokatem w Poznaniu, następnie w 1918 r. członkiem Rady Ludowej, w latach 1918-1924 przewodniczącym poznańskiej Rady Miejskiej, prezesem zarządu Banku Związku Spółek Zarobkowych i w latach 1924-1934 naczelnym dyrektorem Banku Polskiego. Żonaty był z Heleną Janta-Połczyńską. Często odwiedzały dwór w Żabnie kuzynki Anieli, córki Augusta Franciszka, starszego brata jej ojca, które po zamążpójściu zamieszkały w Poznaniu. W ich gronie znajdowała się Janina Leokadia żona Kazimierza Nowakowskiego, dra med. prof. Uniwersytetu Poznańskiego, czy Barbara Aniela, która była żoną wziętego inż. architekta Stefana Cybichowskiego. Sam Cybichowski często bywał we dworze, jak i w Mogilnie realizując tu na miejscu trzy swoje projekty, a mianowicie: przebudowę kościoła poklasztornego w 1913 r. z urządzeniem kaplicy Matki Boskiej Bolesnej w tymże samym roku, wystawienie pomnika ks. Piotra Wawrzyniaka oraz w 1926 r. pobudowanie na cmentarzu katolickim pomnika Powstańców Wielkopolskich. Bywały u hrabiostwa Dąmbskich pozostałe córki Augusta Franciszka, a miał ich osiem, których mężowie byli dyrektorami poznańskich banków: Maria Józefa, żona Stanisława Wyskoty Zakrzewskiego, Helena Petronela, żona Kazimierza Dziębowskiego i Anna Bronisława, żona Romana Ziołeckiego. Nie omijali dworu liczni krewni z linii Dąmbskich i Czarneckich, jak chociażby Janusz hr. Dąmbski z Ludziska położonego w powiecie strzeleńskim, który żonaty był z kuzynką hr. Mieczysława, Anielą z hr. Czarneckich. Dwór w Żabnie był otwartym również dla okolicznego ziemiaństwa. 1 października 1926 r., po blisko siedmiu latach sprawowania urzędu, hr. Dąmbski ustąpił z zajmowanego stanowiska i oddał się pracy społecznej i około swej majętności. Jedną z przyczyn ustąpienia, wówczas 53-letniego starosty, był jego bardzo poważny stan zdrowia i wyczerpanie sił. Kazimierz Jaczyński tak odnotował we wspomnieniu pośmiertnym postać hrabiego Dąmbskiego: Ustąpienie jego z urzędu towarzyszył żal powszechny, gdyż na stanowisku swem, zwłaszcza w pierwszych latach budującej się państwowości naszej, bardzo niełatwem, zaskarbił sobie szacunek powszechny, cześć, życzliwość i wdzięczność społeczeń-stwa. Zarówno w sprawowaniu urzędu, jak w prywatnem obcowaniu cechowały go bezinteresowne oddanie, sumienność i wytrwałość, ludzkość i niezwykła zupełnie w dzisiejszych czasach, dobroć. Tą dobrocią powodował się w stosunku do podwładnych i stron, a nie było wypadku, by dla własnej wygody, czy najbardziej zasłużonego spoczynku odmówił komukolwiek wysłuchania, czy osobistego wejrzenia w sprawę. Mieczysław hr. Dąmbski zmarł na zawał serca rok po swoim ustąpieniu, 8 października 1927 r. o 600 rano, w swoim majątku w Żabnie.
Pogrzeb
Według relacji Dziennika Poznańskiego, pogrzeb Mieczysława z Lubrańca hr. Dąmbskiego odbył się 12 października 1927 r. w Mogilnie, gromadząc przy trumnie zmarłego tłumy mieszkańców powiatu, przyjaciół oraz najbliższą rodzinę. W pogrzebie udział wziął również wojewoda poznański Adolf hr. Bniński wraz z najbliższym otoczeniem poznańskich urzędników. Kondukt żałobny z Żabna prowadził ks. dziekan Zakrzewski z Wolsztyna. Przy opuszczaniu dworu w Żabnie pożegnał zmarłego przyjaciel jego, ziemianin Kazimierz Jaczyński z Marcinkowa, który w krótkim i bardzo serdecznym wystąpieniu przedstawił dokonania hrabiego na niwie społecznej i zawodowej. - Następnie odbyła się eksportacja do kościoła (poklasztornego, przyp. map). Po wigiliach i uroczystym nabożeństwie przemówił z ambony ks. Proboszcz (Marceli, przyp. map) Kowalski z Trzemeszna, który przedstawił zmarłego jako wzór obywatela i urzędnika - Polaka. W swem przemówieniu podkreślił mówca, iż w Polsce działoby się dobrze, gdyby wszyscy urzędnicy spełniali tak swoje obowiązki, jak je spełniał ś.p. Zmarły, sprawując od roku 1919 rządy Starostwa i samorządu powiatowego. Przy licznym udziale towarzystw ze sztandarami odprowadzono zwłoki na cmentarz mogileński, gdzie przemówił jeszcze przyjaciel zmarłego ks. Dziekan Zakrzewski z Wolsztyna. W czasie opuszczania zwłok do grobowca, oddział policji państwowej oddał trzykrotną salwę, a chór mieszany wykonał pienie żałobne - tak opisano pogrzeb hrabiego Dąmbskiego w przedwojennej prasie.
Zamiast epilogu
Za życia hr. Dąmbski wyróżniony został wieloma odznaczeniami, m.in.: Krzyżem Naczelnej Rady Ludowej, Krzyżem Powstańców Wielkopolskich, wreszcie generał Józef Haller osobiście udekorował go Mieczami Hallerowskimi. Władze powiatowe po przyłączeniu powiatu strzeleńskiego chcąc uczcić jego zasługi oddane dla tej ziemi nazwały świeżo rozbudowany Szpital Powiatowy w Strzelnie jego imieniem. A czy dzisiaj stać nas na gest wdzięczności wobec tego patrioty i na przywrócenie dobrego imienia, tej jakże zasłużonej postaci? Kazimierz Jaczyński, przyjaciel hrabiego, żegnając we dworze w Żabnie zmarłego, powiedział: (...) Pozostawił po sobie pamięć najlepszą u ludzi i wzór godny naśladowania, jak się nosi wielkie nazwisko i tradycje, jak służy Ojczyźnie z całkowitem oddaniem sprawie z zapomnieniem o własnych korzyściach i o sobie. Co spowodowało, iż postać ta umknęła wydawcom regionali? Czyżby jego pochodzenie społeczne o tym zaważyło? Należy kontynuować badania nad osobą Mieczysława hr. Dąmbskiego, by jeszcze dokładniej przybliżyć jego sylwetkę społeczeństwu ziemi mogileńskiej.
Marian Przybylski - Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 773 (49/2006

"Galeria Dąmbskich"



Triumf Galatei, Francois Xavier Fabre (1766- 1837 Montpelier), olej/ płótno Krajobraz z brodem, Johann Christian Brand (1722- 1795 Wiedeń), olej/ deska Wnętrze gotyckiego kościoła, Naśladowca Neefsów, XVIII/ XIX w., olej/ deska

    Podstawowy trzon malarstwa obcego w zbiorach Muzeum stanowi Galeria Dąmbskich, nazwana od jej twórcy, Łukasza z Lubrańca Dąmbskiego, tworzona w końcowych latach XVIII i pierwszych XIX stulecia. Z Rzeszowem związana jest od 1903 roku, kiedy decyzją Stanisława Dąmbskiego z Rudnej złożona została w formie depozytu w salach ratusza i udostepniona społeczeństwu. Pomniejszona w 1929 roku o blisko 100 obrazów, przewiezionych po prawnym ustaleniu własności Galerii do Ossolineum we Lwowie, liczy obecnie, wraz z częścią w Rudnej, 162 obrazy oraz 39 sztychów G. Octavianiego z Loggi Watykańskich Rafaela. Na część Galerii, która pozostała w Rzeszowie, składa się zbiór starych kopii czołowych mistrzów malarstwa włoskiego, holenderskiego, flamandzkiego, między innym Rafaela, Tycjana, Tintoretta, Rubensa, Van Dycka, Van Ostade i innych. Prócz tego, bardziej wartościową część stanowi zbiór obrazów, będących oryginałami, tzw. małych mistrzów szkoły włoskiej, niemieckiej, austriackiej i francuskiej, w tym pewien procent obrazów tzw. północnych italianistów. Spośród nich wymienić można takie nazwiska, jak Frans Floris, Jan Asselyn, Christian Hilfgot Brand i Johann Christian Brand, Giacomo Francesco Cipper zwany Todeschini i wielu innych

"Sąd. Spór o najcenniejsze zbiory rzeszowskiego muzeum"
Anna Gorczyca
Kto ma prawo do blisko 200 obrazów i grafik tworzących Galerię Dąmbskich? Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, w którym znajdują się od 100 lat, czy nikomu nieznany przedstawiciel rodu? W piątek w rzeszowskim sądzie rozpocznie się proces, który ma rozstrzygnąć, do kogo należą zbiory. Zwrotu kolekcji Dąmbskich domaga się Aleksander Dąmbski. Spadkobierca z bocznej linii - Nie wiem, kim jest ten pan, nigdy ze mną nie rozmawiał. Dwa lata temu obchodziliśmy 100-lecie Galerii Dąmbskich, do Rzeszowa przyjechali przedstawiciele rodziny, ale tego pana wśród nich było. Gdy rozeszły się informacje, że Aleksander Dąmbski domaga się zwrotu kolekcji, otrzymałem telefony od Dąmbskich, że nikt w rodzinie tego pana nie zna - przyznaje Sylwester Czopek, dyrektor muzeum. Opiekująca się zbiorami Barbara Adamska przypomina sobie: - Pojawił się kilka lat temu, oprowadzałam go po Galerii. Starszy pan, chyba już na emeryturze. Niewiele wiedział o zbiorach. Był zainteresowany raczej ich wartością materialną, a nie tym, jaką mają wartość artystyczną i historyczną. Aleksander hr. Dąmbski mieszka w Katowicach. Nie figuruje w książce telefonicznej. I to tyle wiadomo o jego obecnym statusie. - Rzuciłam okiem na jego drzewo genealogiczne, które przedstawił w pozwie. Nie jest potomkiem Stanisława Dąmbskiego z Rudnej, który przekazał zbiory Rzeszowowi. Wywodzi się z bocznej linii rodziny - wyjaśnia Adamska. Bo jest testament i wyrok Aleksander Dąmbski jest wnukiem brata Stanisława Dąmbskiego - Aleksandra. Twierdzi, że jest jedynym męskim spadkobiercą w rodzinie. A zgodnie z zapisami w testamencie Łukasza Dąmbskiego, założyciela kolekcji, zbiór ma być przekazywany męskim potomkom rodziny. Pełnomocnik Aleksandra Dąmbskiego, mecenas Kazimierz Majdra z Wrocławia, w pozwie do rzeszowskiego sądu powołuje się nie tylko na testament Łukasza Dąmbskiego, ale również na wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie z 1929 r. Wtedy zwrotu zbiorów domagał się Zygmunt Jordan, właściciel dóbr w Wiśniczu, spokrewniony z Dąmbskimi. Pozwał on Stanisława Dąmbskiego z Rudnej i miasto Rzeszów. Sąd jednak odrzucił te żądania. A to zdaniem adwokata potwierdza, że wtedy właścicielem i kuratorem Galerii był Stanisław Dąmbski. Według niego dziś prawa do spadku po nim ma właśnie Aleksander Dąmbski - My również powołujemy się na ten sam wyrok. Potwierdza on fakt, że Łukasz Dąmbski przekazał Galerię na dobro publiczne w formie wieczystej dzierżawy, a swym spadkobiercom przekazał jedynie prawo do opieki nad Galerią z obowiązkiem ponoszenia kosztów konserwacji, bezpieczeństwa i wystawiennictwa - mówi mecenas Jacek Lewandowski, reprezentujący muzeum. Jego zdaniem muzeum znakomicie wypełnia wolę założyciela Galerii - kolekcja jest udostępniona publicznie. Muzeum pokrywa również niemałe koszty konserwacji i zabezpieczenia dzieł. To by była ogromna strata - Obawiam się, że gdyby sąd nakazał wydać kolekcję Aleksandrowi Dąmbskiemu, zostałaby ona rozsprzedana, bo pana Dąmbskiego nie będzie stać na jej utrzymanie. Wątpię, czy byłaby nadal publicznie dostępna - stwierdza Barbara Adamska. Przedstawicielka kancelarii mecenasa Kazimierza Majdy uspokaja: - Pan Aleksander Dąbski nie ma zamiaru sprzedawać kolekcji. Będzie ona nadal dostępna publicznie. W procesie, który się rozpocznie, chodzi o to, żeby prawny spadkobierca miał wpływ na to, co się z nią dzieje. Nie jest przesądzone, że gdyby muzeum miało zwrócić mu kolekcję, to zostałaby ona wywieziona z Rzeszowa. Nasz klient ma zabezpieczone środki na utrzymanie tej kolekcji, ma również plany na zdobywanie dodatkowych pieniędzy, gdyby zaszła taka potrzeba. Muzeum nie ma wystarczających środków na pełne eksponowanie kolekcji. Zamierzeniem Aleksandra Dąbskiego jest pokazywanie jej nie tylko w Rzeszowie. Wygrana Aleksandra Dąmbskiego oznaczałaby dla muzeum nie tylko utratę najcenniejszych zbiorów, ale również ogromne koszty. Kancelaria adwokacka z Wrocławia już w pozwie zażądała ponad 40 tys. zł kosztów procesowych. Kwota jest tak wysoka, bo sprawa jest nadzwyczaj skomplikowana.

Najważniejsze daty z historii kolekcji
Przełom XVIII/XIX wieku - Łukasz Dąmbski , sekretarz stanów galicyjskich, gromadzi we Lwowie kolekcję malarstwa europejskiego
1829 - na podstawie testamentu Łukasza Dąmbskiego kolekcja zostaje złożona jako depozyt w Zakładzie Ossolińskich. Zgodnie z zaleceniem jej założyciela ma służyć pożytkowi publicznemu. Wkrótce jednak obrazy wracają do Dąmbskich, bo Ossolineum nie ma gdzie ich pokazywać
połowa XIX wieku - Władysław Dąmbski z Lubrańca przekazuje obrazy i grafiki krakowskiemu Towarzystwu Sztuk Pięknych. Koszty utrzymania kolekcji w Sukiennicach są jednak bardzo duże, Towarzystwo znów zwraca ją rodzinie Dąmbskich
1903 - spadkobierca Łukasza w czwartym pokoleniu Stanisław Dąmbski z Rudnej przekazuje 259 obrazów i 39 sztychów magistratowi Rzeszowa
1929 - w procesie sądowym kolekcję otrzymuje Zakład Narodowy im. Ossolińskich, ale ponieważ we Lwowie nie ma miejsca dla wszystkich obrazów, część z nich zostaje w Rzeszowie. Mają stanowić zaczątek przyszłego muzeum
1944 - 163 obrazy i 39 grafik zostaje wystawionych w założonym miejskim muzeum

Co zawiera kolekcja
Jest to jedna z najstarszych kolekcji w Polsce. Niedoceniana, bo zawiera kopie i dzieła mało znanych europejskich artystów. - Ale kataklizmy dziejowe pozbawiły nas najcenniejszych pamiątek, a trudno nam się porównywać do Luwru czy Ermitażu - mówi Barbara Adamska. W kolekcji znajdują się prace artystów flamandzkich, francuskich, niemieckich, austriackich, włoskich.
Na uwagę zasługują: "Krajobraz z okolic Brabancji" Jacquesa d'Arthoisa (1613-1638) - styl artysty wywodzi się pośrednio ze sztuki Rubensa
Kopia Madonny Rafaela - wykonana w Wiedniu na początku XIX w.
Kopia obrazu Rembrandta przedstawiającego biblijnego króla Ozjasza - wyszła z pracowni Christiana Ernsta Wilhelma Dietricha


Obraz Georgesa de La Toura "U lichwiarza".

Prezentacja w królewskim pałacu na Wawelu znakomitego obrazu Georgesa de La Toura "U lichwiarza", dzieła z Lwowskiej Galerii Sztuki, jest głównym wydarzeniem Dni Lwowa w Krakowie, obchodzonych w r. 2003. Wielowiekowe związki kulturalne obu miast, zacieśnione w okresie autonomii galicyjskiej, silne w okresie międzywojennym, odżywają teraz po kilku dziesięcioleciach. Poważną rolę odgrywa tu współpraca muzeów krakowskich z lwowskimi. Pokaz francuskiego dzieła na Wawelu, zaproponowany przez dyrektora Lwowskiej Galerii Sztuki, Borysa Woźnickiego, został zrealizowany przez Urząd Miasta Krakowa, organizatora krakowskich Dni Lwowa, oraz Zamek Królewski na Wawelu. Obraz francuskiego mistrza światłocienia, nokturnisty, artysty obdarzającego poezją pospolite sceny rodzajowe, należał kiedyś do najcenniejszych dzieł w galerii Dąmbskich, gdzie po raz pierwszy był wymieniony w rejestrze z r. 1824: "Lichwiarze, nocna sztuka, na płótnie przez Gerardo della Notte [Gerard Honthorst]". Ta rodowa kolekcja, licząca pierwotnie 283 obrazy, zgromadzona głównie przez Łukasza Dąmbskiego (1751-1824), z woli jego sukcesora, Tomasza Dąmbskiego, w r. 1829 została przekazana do Muzeum im. Lubomirskich we Lwowie, założonego sześć lat wcześniej przy Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich. Rodzina Dąmbskich w r. 1832 wycofała jednak kolekcję z muzeum. W r. 1854 Władysław Dąmbski przekazał obrazy w depozyt Towarzystwu Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, które wystawiło je na pierwszym piętrze Sukiennic, wydało też, w r. 1862, inwentarz galerii. Dąmbscy odebrali depozyt w r. 1900, by w trzy lata później zdeponować obrazy w Magistracie Miasta Rzeszowa, w ratuszu. Niejasna sprawa własności zbiorów Dąmbskich, przy życzliwym stanowisku jednego ze spadkobierców w czwartym pokoleniu, Stanisława Dąmbskiego, ostatecznie została rozstrzygnięta w r. 1929 na drodze sądowej na korzyść Ossolineum. Wobec trudności lokalowych Muzeum im. Lubomirskich, jedynie część odzyskanych obrazów (około 100) przewieziono do Lwowa, pozostała część galerii do dziś jest przechowywana w Rzeszowie, w Muzeum Okręgowym. W czasie II wojny światowej obrazy z kolekcji Dąmbskich znajdujące się we Lwowie uległy rozproszeniu. Obraz Georgesa de La Tour znalazł się w Lwowskiej Galerii Obrazów (obecnie Lwowska Galeria Sztuki). Kontekst artystyczny lwowskiego dzieła stanowią, pokazane wraz z nim, dwa współczesne francuskie obrazy z tematem Koncertu, ze zbiorów krakowskich muzeów: Zamku Królewskiego na Wawelu i Muzeum Narodowego (w stałej ekspozycji w Muzeum XX Czartoryskich). W r. 2003 mija sto lat od wywiezienia z Krakowa galerii Dąmbskich. Obraz Georgesa de La Toura przypomina minione związki lwowskiej kolekcji z Krakowem.
Kazimierz Kuczman

Gens Dambsciana. Z Penerygików poświęconych rodzinie Dąmbskich z Lubrańca

Autor-Jarosław Dumanowski - published 27-Nov 2004 w portalu historycznym UMK Toruń

Prowadząc badania nad dziejami kariery pochodzącej z Kujaw magnackiej rodziny Dąmbskich z Lubrańca, wśród wielu wykorzystanych źródeł natknąłem się także na poświęcone poszczególnym przedstawicielom rodu panegiryki. Wśród dwunastu odnalezionych przeze mnie tekstów aż pięć poświęconych jest najwybitniejszemu członkowi rodziny, biskupowi chełmskiemu, łuckiemu, płockiemu, kujawskiemu i wreszcie krakowskiemu, Stanisławowi Dąmbskiemu(ok.1638-1700). Pisane i wydawane w rytm następujących po sobie awansów ambitnegoinfułata na coraz to wyższe diecezje oraz sławiące jego dokonania mowy pogrzebowe w niewielkim tylko stopniu przyczyniły się do uściślenia biografii adresata utworów pochwalnych. Podobne wyniki przyniosło sięgnięcie do panegiryków poświęconych innym członkom rodu. Dowiadujemy się z nich np. iż ojciec biskupa, kasztelan słoński Adam, to senator sensu gravissimus [...]

-Quantus autem in publici tempto consilii consus, quantus in armis bellator, quantum suis maioribus compar, nosse modum iuris, inter feria Catonem, inter hilaria Laelium gerens, sapiens, splendidus, affabilis-

Ostra krytyka okolicznościowej literatury panegirycznej czy też raczej postawy panegirycznej w literaturze, sformułowana przez działaczy oświeceniowych, wywierała przemożny wpływ na ocenę tego zjawiska przynajmniej przez cały wiek dziewiętnasty, gdy całą literaturę siedemnastowieczną określano pogardliwym określeniem \"okresu panegirycznego\". Pierwszą próbą przewartościowania ocen rozpowszechnionych jeszcze przez polemistów Oświecenia były rozprawy Wilhelma Bruchnalskiego, który, na podstawie próby statystycznej analizy produkcji wydawniczej, kwestionował zasadność rozciągania tego terminu na całe siedemnaste stulecie . Nowe zainteresowania badawcze dostrzegają w literaturze panegirycznej zjawisko już nie tylko literackie, ale również obyczajowe i kulturowe , co stwarza nadzieję na jego pełniejsze poznanie.

Duża liczba zachowanych druków pochwalnych przy ich wielkim rozproszeniu w bibliotekach i archiwach całego kraju i nie tylko oraz konieczność łączenia wyników pracy badaczy różnych specjalności to podstawowe trudności w kontynuowaniu poszukiwań. Z konieczności podstawą przeprowadzanych analiz stały się głównie podręczniki retoryki czy stylistyki, traktujące o zasadach tworzenia panegiryków, zaniedbywano natomiast badanie realizacji tych zasad w przypadku konkretnego utworu i towarzyszącego mu kontekstu społecznego.

Oprócz rozlicznych funkcji literackich druki panegiryczne pełniły też istotne funkcje społeczno-kulturalne. Spośród tych ostatnich, według klasyfikacji dokonanej przez Jerzego W. Zawiszę, na plan pierwszy wysuwa się funkcja klasowa, którą dziś określilibyśmy raczej jako społeczną . Autor panegiryku, zgodnie z renesansową  jeszcze wiarą w potęgę literatury miał nie tylko wywyższyć adresata pochwały w oczach współczesnych, ale dzięki jej wydrukowaniu, uwiecznić jego postać dla potomnych. Służyć temu miało wykazanie wyjątkowości chwalonego, co nie dotyczyło tylko jego cech osobistych, lecz także czynów i zalet przodków oraz dalekich nawet krewnych w linii bocznej. Rodowód sięgający początków państwa polskiego, a nierzadko i czasów starożytnego Rzymu sytuował adresata panegiryku w idealnym, a niedostępnym dla przeciętnego szlachcica gronie twórców Historii i antycznych herosów.

Wiekowe, a nierzadko i tysiącletnie dzieje poszczególnych domów zajmowały dziesiątki kart w szczupłych przecież zwykle pod względem objętości wydawnictwach pochwalnych . Stanowiąca z reguły początkową część utworu opowieść o przeszłości rodu stanowiła zwykle najobszerniejszą partię dzieła literackiego, za jakie uchodził wówczas panegiryk, a którego to miana gorąco usiłowali go pozbawić oświeceniowi luminarze od Stanisława Konarskiego poczynając. Imponująca galeria przodków i chlubne koligacje omawiane były nie tylko we wstępnej części utworów pochwalnych. Okazję do ich wielokrotnego przypominania, często zresztą w formie dosłownych niemal powtórzeń, stanowiło także przedstawienie cnót konkretnego adresata utworu, co wynikało z ogólnie przyjętego przekonania o dziedziczeniu zalet najdalszych nawet antenatów .

Naszym celem nie jest ustalanie pokrewieństwa czy też nawet zbadanie źródłowej wiarygodności danych zawartych na ten temat w panegirykach. Interesują nas raczej zawarte w okolicznościowych utworach pochwalnych wyobrażenia na ten temat oraz ich przemiany dokonujące się wraz z nabierającą dynamiki karierą rodu. Mimo, iż w tym aspekcie badanie naturalnych, rzeczywistych związków filiacji traci znaczenie decydujące, to celowa wydaje się przynajmniej konfrontacja informacji tego rodzaju z zakorzenioną w rodzinnej tradycji świadomością genealogiczną. Tego rodzaju zestawienia mogłyby się stać, przy uwzględnieniu społecznego ich uwarunkowania, podstawą do spostrzeżeń o ideologicznym, politycznym i propagandowym oddziaływaniu literatury panegirycznej na jej odbiorców.

Omawianie rzeczywistych i fikcyjnych, a często zawiłych powiązań genealogicznych wymaga pobieżnego chociażby przedstawienia dziejów rodziny Dąmbskich . Najstarsze potwierdzone źródłowo informacje o początkach rodu dotyczą żyjącego w XV wieku Bernarda z Małej Kłobi i Ossowa pod Lubrańcem, który zakupił Dąmbie, od którego z czasem powstało nazwisko \"Dąmbski\". W XVI wieku dokonał się podział rodu na dwie główne linie, bardziej znaną starszą, wywodzącą się od Marcina, oraz młodszą, której początek dał jego brat Stefan. W XVII wieku część potomków Stefana, najprawdopodobniej w ślad za kanonikiem krakowskim Piotrem, osiedliła się w Małopolsce. Polityczna i majątkowa kariera dziedziców Dąmbia jest jednak o wiele późniejszej daty. Rozległe majątki ziemskie w powiecie brzesko-kujawskim zebrał już pierwszy senator w rodzie, syn wspominanego Wawrzyńca, kasztelan konarsko-kujawski Andrzej (zm. 1619). Od dwóch synów kasztelana konarskiego, kasztelana słońskiego Adama oraz Piotra, wywodzą się z kolei dwie linie senatorskie osiadłe na Kujawach. Trzeci z synów Adama, pierwszy w rodzinie senator krzesłowy, kasztelan brzesko-kujawski Jan zmarł bezpotomnie. Rzeczywiste wyniesienie Dąmbskich było dziełem syna Adama, biskupa Stanisława (zm. 1700), bez wątpienia największej indywidualności w rodzie. Kolejno zasiadał na diecezjach w Chełmie, Łucku, Płocku, Włocławku i Krakowie. Szczytem jego kariery była rola odegrana w czasie bezkrólewia po śmierci Jana Sobieskiego, gdy biskup kujawski był jednym z przywódców stronnictwa antyfrancuskiego. Zasługi położone w czasie elekcji na rzecz Augusta II przyniosły awanse i nadania także krewnym biskupa, głównie jego bratu, wojewodzie brzesko-kujawskiemu Zygmuntowi oraz bratankowi Wojciechowi. Mimo, iż Stanisław Dąmbski zrezygnował z całego przypadającego nań działu dóbr rodzinnych na rzecz brata, to pozostawił po sobie niemałą fortunę, złożoną z jednego miasta i 25 wsi . Wybudował okazałą rezydencję w Toruniu, gdzie zwykle przebywał, oraz niezachowany do dziś pałac w Kaczkowie w powiecie inowrocławskim. Protektor jezuitów, fundator ich toruńskiego kolegium oraz zacięty przeciwnik protestantów, z którymi wiódł nieustanne spory w Gdańsku i Toruniu, doczekał się licznych panegiryków sławiących jego dokonania. Skrzętnie gromadzący rozległe włości wojewoda brzesko-kujawski Zygmunt pozostawał w wyraźnym cieniu działalności brata. Wśród wielu nabytków wojewody zwraca uwagę zakup największego na Kujawach kompleksu prywatnych dóbr ziemskich - klucza lubranieckiego. Oznaczało to nie tylko pomnożenie fortuny Dąmbskich, ale także nawiązanie do tradycji o pochodzeniu od Lubrańskich, co od kilkudziesięciu już lat podkreślano topograficznymi przydomkiem \"z Lubrańca\". Zmiana rezydencji z dworku w Grabiu na zamek lubraniecki oraz tytulatura hrabiowska miały dobitnie podkreślać wyniesienie rodziny. Większość majątku po ojcu i stryju biskupie przejął starosta inowrocławski Wojciech, mianowany za zasługi na rzecz Augusta II marszałkiem nadwornym koronnym. Jego małżeństwo z kanclerzanką litewską Adelajdą Cecylią Radziwiłłówną oznaczało stabilizację magnackiej pozycji rodu. Do świetnych koligacji należało także zawarte w 1732 r. małżeństwo syna marszałka Antoniego z Anną Karoliną Lubomirską, wojewodzianką sandomierską. Czasy wojewody brzeskiego Antoniego, który zaczął wyprzedawać rodzinne majątki oraz jego syna Stanisława który sprzedał Lubraniec, a nawet Dąmbie to okres wyraźnego osłabienia pozycji głównej linii rodu. W ciągu XVIII wieku dokonuje się natomiast wyraźny awans linii młodszej, reprezentowanej przez wojewodę brzesko-kujawskiego Andrzeja, brata stryjeczno-stryjecznego marszałka Wojciecha oraz jego synów: wojewodę sieradzkiego Kazimierza i kasztelana brzeskiego Pawła. Przejęli oni część majątków linii starszej, w tym także \"hrabstwo lubranieckie\", a syn Kazimierza Ludwik objął najwyższy na Kujawach urząd wojewody brzeskiego.

Podstawę dla naszych rozważań o panegirycznym obrazie przeszłości rodu są okolicznościowe utwory pochwalne napisane na cześć wywodzących sie z Kujaw hrabiów Dąmbskich z Lubrańca . Pierwsze z nich pochodzą z drugiej połowy XVII wieku i poświęcone są osobie biskupa Stanisława. Oprócz konwencjonalnie rozumianych i najczęściej oderwanych od konkretnych wydarzeń z życia adresata pochwał jego cnót integralną częścią tych utworów jest historia rodu. Używane zwykle na określenie rodu pojęcie \"dom\" miało wyraźne zabarwienie ideologiczne, podkreślające wysoki status społeczny i \"starożytne\" pochodzenie grupy rodzinnej. Termin ten pojawił on się już w 1678 r. w pierwszym utworze okolicznościowym poświęconym biskupowi łuckiemu Stanisławowi i występował przez prawie sto lat, aż do wydania w roku 1772 ostatniego panegiryku sławiącego hrabiów z Lubrańca. Określenie \"domus\" użyte zostało już w 1678 r., a więc w czasie, gdy polityczna i majątkowa kariera rodziny dopiero zaczynała nabierać rozmachu. Biskup Stanisław zasiadał wtedy na rozległej wprawdzie, ale mało dochodowej i nisko położonej w hierarchii diecezji łuckiej, a jego brat Zygmunt nie rozpoczął jeszcze kariery senatorskiej i piastował tylko urząd podkomorzego inowrocławskiego. Dopiero w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych udało się braciom skupić w swych rękach rozległą, liczącą ponad sześćdziesiąt wsi i dwa miasta fortunę, która stała się solidną podstawą materialną magnackiej już pozycji potomków Zygmunta. Przedstawienie rodu jako szeroko rozrodzonego i skoligaconego domu o ustalonym już statusie senatorskim było w tym wypadku raczej projekcją oczekiwań i ambicji jego przedstawicieli niż stwierdzeniem stanu faktycznego. Do czasów biskupa Stanisława Dąmbscy mogli się co prawda poszczycić pięcioma senatorami, ale było to wyniesienie dość świeżej daty (pierwszym senatorem w rodzinie był dziad biskupa kasztelan konarsko- kujawski Andrzej), a osiągnięte godności to aż w czterech przypadkach kasztelanie drążkowe, głównie zajmujące ostatnie miejsca w senacie kasztelanie konarskie i słońska.

W pierwszych utworach sławiących dzieje dziedziców Dąmbia, które powstawały z okazji awansów biskupa Stanisława na kolejne diecezje, pojęcie domu (rzadziej używano łacinskiego gens - ród) rozumiane było bardzo szeroko. Na kartach panegiryków, oprócz imponującego wyliczenia przodków biskupa sięgającego XI wieku, pojawiają się liczni Godziembici Dąmbscy żyjący w XVII wieku. Oprócz braci, bratanków i braci stryjecznych biskupa do jego domu zaliczono także przedstawicieli linii bocznych, w tym także najdalszych żyjących krewnych tego samego nazwiska, potomków brata pradziada biskupa . Obie te najstarsze linie, wywodzące się od osiadłych w powiecie brzesko-kujawskim braci Wawrzyńca i Stefana, rozdzieliły się jeszcze w połowie XVI wieku. W pierwszych latach następnego stulecia kilku potomków tego ostatniego przeniosło się do Małopolski, ale więzi rodzinne i wynikające z nich wzajemne kontakty przedstawicieli obu gałęzi rodu były dalej utrzymywane. Interesujące, iż prezentowana w panegirykach siedemnastowiecznych galeria krewnych z linii kolateralnych zostaje znacznie ograniczona w XVIII wieku. W wydanej w 1772 roku Mowie żałobnej na pogrzebie... Antonina hrabi na Lubrańcu Dąmbskiego... pióra jezuity Michała Majewskiego autor skrupulatnie ilustruje przykładami tezę o siedmiowiekowej historii rodu. Boczne linie domu reprezentowane są tylko przez siedemnastowiecznych ich przedstawicieli: kanonika krakowskiego Łukasza oraz osoby, które odznaczyły się czynami wojennymi. Z pokolenia żyjącego współcześnie wymienieni są natomiast wyłącznie potomkowie braci: Piotra (zm. 1643) i kasztelana słońskiego Adama (zm. 1651), a więc tylko dwie najbogatsze i osiadłe na Kujawach linie. Oprócz dzieci i wnuków wojewody Antoniego wspominani są więc kasztelan brzesko-kujawski Paweł i jego brat kasztelan kowalski Józef (krewni wojewody w IV stopniu pokrewieństwa kanonicznego) oraz ich bratanek, kolejny wojewoda brzesko-kujawski Ludwik. Brak natomiast jakichkolwiek wzmianek o bliższych nawet krewnych zmarłego, którzy nie piastowali w tym czasie urzędów senatorskich oraz o przedstawicielach linii małopolskiej, którzy, po śmierci kasztelana wojnickiego Jana Mikołaja Dąmbskiego w 1709 r. nie osiągnęli już żadnych krzesłowych godności. Mamy tu najprawdopodobniej do czynienia ze zjawiskiem stopniowego osłabiania poczucia więzi pokrewieństwa wraz z rozradzaniem się rodu oraz postępującym różnicowaniem się społecznej i majątkowej pozycji jego przedstawicieli. Świadectwem nasilających się tendencji ekskluzywistycznych jest wyraźnie zaznaczone w utworze Majewskiego eksponowanie związków kognatycznych kosztem pokrewieństwa agnatycznego. Wątki takie wyraźnie narastają w kolejnych utworach wraz z zawieraniem przez Dąmbskich coraz to świetniejszych koligacji. Powiązaniami z najświetniejszymi domami chlubiono się już w panegiryku z 1693 r., a więc jeszcze w początkowym stadium wielko-senatorskiej kariery rodu, poświęconym awansowi biskupa Stanisława na diecezję kujawską. Skrupulatnie wyliczone tam koligacje dotyczą jednak związków bardzo luźnych, a nawet iluzorycznych. Dla wykazania związków rodzinnych z domami panującymi Bielecki siegnął nawet po przykład żonatego z krewną króla Węgier Macieja Korwina Feliksa Paniewskiego, o którego pokrewieństwie z Dąmbskimi świadczył tylko fakt pieczętowania się Godziembą. Chlubiono się także rzeczywistym, ale dość dalekim powinowactwem z Janem Sobieskim. Brat biskupa, wojewoda brzesko-kujawski Zygmunt był secundo voto żonaty z Zofią Anną Daniłowiczówną, córką podczaszego koronnego Mikołaja, który z kolei był stryjecznym bratem Zofii Teofili, matki króla. Dla uzupełnienia skromnej jeszcze listy spowinowaconych domów dołączono do niej jeszcze rodziny spokrewnione z Lubrańskimi: Tarnowskich, Dembińskich i Opalińskich. Miejsce poświęcane w panegirykach związkom z innymi rodami zwiększało się systematycznie wraz z zawieraniem przez Dąmbskich świetniejszych koligacji, spośród których do najważniejszych trzeba zaliczyć małżeństwa bratanka biskupa Stanisława Wojciecha z Adelajdą Cecylią Radziwiłłówną kanclerzanką litewską z 1701 r., syna Wojciecha Antoniego z Anną Karoliną Lubomirską wojewodzianką sandomierską z 1732 r., dwóch synów tego ostatniego: Stanisława z Józefą Wesslówną starościanką golubską z 1765 r. i Jana Nepomucena z Elżbietą Mniszchówną podkomorzanką litewską z 1764 r. i wreszcie Ludwika, przedstawiciela drugiej kujawskiej linii rodu, z Marianną Sapieżanką, wojewodzianką mścisławską, dziedziczką części wielkopolskiej fortuny Radomickich z 1760 r. Fakty te były nie tylko odnotowywane w poszczególnych osiemnastowiecznych panegirykach, ale stawały się okazją do przedstawienia rodowodów i powiązań skoligaconych rodzin i wykazania nowych wypływających stąd związków Dąmbskich z całą już elitą senatorsko-magnacką Rzeczypospolitej, a nawet z domami monarchów europejskich.

Uświetnieniu historii rodziny posłużyło wykazanie pochodzenia Dąmbskich od Lubrańskich. Podkreślano tu nie tylko dawną przynależność do jednego rodu heraldycznego (obie rodziny pieczętowały się Godziembą), ale i rzeczywiste pokrewieństwo, a nawet powiązania majątkowe. Wspólny herb wydawał się więc autorowi utworu, a zapewne i jego możnym zleceniodawcom, niedostatecznym argumentem dla wykazania powiązań rodzinnych. Oznacza to, iż w oczach szlachty polskiej w drugiej połowie XVII wieku tożsamość klejnotu nie była równoznaczna z pochodzeniem od wspólnego przodka, a przynajmniej ówczesna świadomość genealogiczna nie obejmowała już tak odległych chronologicznie powiązań. Wywód pochodzenia Dąmbskich od Lubrańskich został przedstawiony w kolejnym panegiryku z 1682 r. poświęconym biskupowi Stanisławowi z okazji jego przejścia na biskupstwo płockie i od tego czasu stanowił ważny składnik historii rodu prezentowanej w kolejnych utworach okolicznościowych. Według tej genealogii Dąmbscy stanowili boczną linię Lubrańskich, która po dokonanym podziale dóbr rodowych przyjęła nowe nazwisko od Dąmbia Wielkiego w powiecie brzesko-kujawskim. Lubraniec i Dąmbie, dobra wojewody kaliskiego Wincentego Lubrańskiego miały zostać podzielone między jego dwóch synów: niewymienionych z imienia podkanclerzego koronnego i kasztelana brzesko-kujawskiego, a ten ostatni przyjąć miał od przypadłych mu w dziale dóbr nazwisko Dąmbski. W rzeczywistości wywód ten, wynikający z silnie zakorzenionego przekonania o więzach pokrewieństwa z Lubrańskimi, świadczy o tym iż rodzinna tradycja nie była w stanie odtworzyć faktów genealogicznych sprzed ponad dwustu lat. Wincenty Lubrański nigdy nie był wojewodą kaliskim, co więcej nie znamy żadnego przedstawiciela tej rodziny o takim imieniu. Być może chodziło tu o zmarłego w 1524 r. wojewodę poznańskiego, a wcześniej i kaliskiego Mikołaja, ten jednak żył w czasie gdy obie omawiane linie Godziembitów posługiwały sie już odrębnymi nazwiskami. Podkanclerzym koronnym był za to zmarły w 1500 r. Grzegorz, godność kasztelana brzesko-kujawskiego piastował zaś żyjący do około 1507 r. bratanek tego ostatniego Bernard. Pomijając oczywiste nieścisłości genealogiczne, wywód ten nie zasługuje na uznanie, gdyż poświadczeni  źródłowo przodkowie Dąmbskich występują już od połowy XV w. Protoplastą rodu był w rzeczywistości Bernard z Małej Kłobi, który nabył Dąmbie już w 1444 r. Nie wytrzymuje również krytyki zawarta w panegirykach teza o ścisłych powiązaniach majątkowych między Dąmbskimi i Lubrańskimi. Dąmbie nie zostało przez tych pierwszych odziedziczone bądź też przejęte w jakikolwiek inny sposób od panów na Lubrańcu, ale kupione od Marcina Mościca z Chocenia. Wszystkie te nieścisłości nie przesądzają o braku pokrewieństwa z Lubrańskimi, wyraźnie jednak wskazują na nieprecyzyjność informacji czerpanych z siedemnastowiecznej tradycji rodzinnej przy jednocześnie silnie odczuwanej potrzebie przedstawienia dziejów dziedziców Dąmbia jako rodu o wielowiekowej tradycji. Celowi takiemu służyło także wymienne stosowanie pojęcia domu jako agnacyjnej wspólnoty rodzinnej i jako rodu heraldycznego. Powstałe z takiego połączenia określenie \"dom Godziembów\" pozwoliło autorom panegiryków na umieszczenie w galerii przodków Dąmbskich wszystkich wybitniejszych możnowładców średniowiecznych pieczętujących się Godziembą i, w konsekwencji, na cofnięcie dziejów rodu aż do XI wieku. Mimo niezachowania w tradycji rodzinnej dokładnych informacji o pokrewieństwie z Lubrańskimi, zadano sobie sporo trudu by wykazać, iż związki te opierały się nie tylko na wspólnocie herbu. Z drugiej strony, w wypadku opisywania zamierzchłej przeszłości rodu, za dowód pochodzenia od jednego przodka uznane zostało samo pieczętowanie się jednym herbem. Kolejne panegiryki poszły w tym względzie jeszcze dalej i, mimo powtarzania tezy o oddzieleniu się Dąmbskich od Lubrańskich w wyniku podziału dóbr tych ostatnich (co miałoby nastapić dopiero w XV wieku), używały dla domniemanych średniowiecznych antenatów obu linii nazwiska Dąmbski.

Interesującym przykładem podkreślania więzi pokrewieństwa z bogatszymi dalekimi krewnymi są dzieje rodziny Kobielickich, potomków Jakuba z Kobielic w powiecie inowrocławskim, drugiego syna Wincentego Dąmbskiego zmarłego w 1507 r. Sam Wincenty używał jeszcze wymiennie nazwiska Dąmbski i Kobielicki, co w tym czasie nie należało do rzadkości. Począwszy od następnego pokolenia obie linie używały już konsekwentnie innych nazwisk. W siedemnastym wieku, gdy udziałem potomków kasztelana konarsko-kujawskiego Andrzeja Dąmbskiego stała się dynamiczna kariera majątkowa i polityczna, Kobieliccy ciągle dziedziczyli na kilku częściach wsi i nie osiągnęli żadnych, nawet powiatowych urzędów. Od połowy tego stulecia zaczęli natomiast używać, obok nazwiska, topograficznego przydomku z Dąmbia, a następnie podpisywać się Kobielicki sive Dąmbski, by wreszcie używać już tylko tego ostatniego miana.

Do podobnego zabiegu uciekali się także osiadli na Kujawach Wysoccy herbu Godziemba, którzy, podobnie jak nieco wcześniej Kobieliccy zaczęli używać przydomku z Dąmbia. Sami Dąmbscy nie przyznawali się w tym wypadku do pokrewieństwa. W panegiryku z 1682 r., mimo uznania wspólnoty herbu za dowód swego pochodzenia od średniowiecznych możnowładców pieczętujących się Godziembą, wyraźnie zaznaczono, iż współcześnie żyjący średnioszlacheccy Godziembici o innych nazwiskach, w tym i Wysoccy, Dambscianum sanguinem non participent. Wspólnota herbu jako dowód pokrewieństwa ujmowana jest więc różnie w zależności od atrakcyjności wynikających stąd koligacji.

Powstaje pytanie o skuteczność argumentacji zawartej w panegirykach, a mającej wykazać dawność statusu magnackiego czy możnowładczego Dąmbskich, którzy w drugiej połowie XVII w. ciągle byli ludźmi nowymi w senatorsko-dygnitarskiej elicie Rzeczypospolitej. Warto tu zwrócić uwagę na nużącą panegiryczną manierę powtarzania sformułowań i całych wątków, której zasada działania przypomina mechanizm dzisiejszej reklamy. Różne twierdzenia, występujące dostatecznie często i odpowiednio głośno wypowiadane, uznawane były za prawdziwe tym bardziej, iż nikt nie był w stanie i nie chciał im zaprzeczyć. Liczne grono osób, wobec których wygłaszano mowy pochwalne zwykle przed ich wydrukowaniem, składało się zwykle z ludzi powiązanych z formalnym adresatem panegiryku. Związki te często miały charakter zależności. W wypadku biskupa Stanisława mamy do czynienia z panegirykiem jako częścią uroczystości kościelnej i państwowej, jaką były ingresy na diecezje. Odbywały się one w otoczeniu kapituły, niższego duchowieństwa, przedstawicieli szlachty, władz miejskich i szkół, a więc grup bądź to bezpośrednio podporządkowanych biskupowi, bądź zainteresowanych przynajmniej w pozyskaniu jego przychylności. Z podobnym mechanizmem mamy do czynienia także w wypadku panegiryków poświęconych innym członkom rodu. Uroczystości weselne i pogrzebowe, w trakcie których wygłaszano mowy pochwalne, odbywały się w otoczeniu okolicznej szlachty związanej z Dąmbskimi względami politycznymi i ekonomicznymi, dla której wyniesienie jej protektorów oznaczało także wzmocnienie własnej pozycji społecznej. Warto tu także zwrócić uwagę na autorów panegiryków, często zresztą nie wymienionych z imienia i nazwiska, a określonych jedynie przez instytucję, którą reprezentowali. Większość z cytowanych utworów pochwalnych wyszło spod pióra jezuitów. Szczególne miejsce zajmuje tu toruńskie kolegium Towarzystwa Jezusowego, którego nowy gmach ufundował biskup Stanisław.

Z pytaniem o skuteczność propagandy wielkości rodu zawartej w panegirykach łączy się ściśle problem określenia adresatów treści w nich zawartych. Wypada tu się zgodzić z przekonaniem J. W. Zawiszy, iż głównym odbiorcą literatury panegirycznej była, ze względu na swe wykształcenie i gust literacki, średnia i drobna szlachta. Analiza wątków poruszanych przez utwory pochwalne oraz umieszczenie ich w kontekście danej sytuacji komunikacyjnej skłania jednak do uściślenia tego twierdzenia. Bez wątpienia średnia szlachta, stanowiąca większość uczestników uroczystości, których częścią były mowy pochwalne, stanowiła najliczniejszą grupę wśród bezpośrednich adresatów takich wystąpień . O ile we wczesnych panegirykach poświęconych Dąmbskim przedstawiane koligacje dotyczą związków z rodzinami najświetniejszymi, to w mowie Majewskiego z 1771 r. wyraźnie podkreślano także więzy pokrewieństwa z rodzinami średnioszlacheckimi. Skrupulatny jezuita wyliczył aż 153 \"domy\" skoligacone z hrabiami na Lubrańcu! Uświetnianie dziejów rodu zaszczytnymi parantelami w panegirykach siedemnastowiecznych nosi cechy kompensowania sobie znacznie skromniejszej rzeczywistości. Przyznawanie się, a nawet chlubienie związkami z średnioszlachecką bracią ma miejsce w czasie, gdy Dąmbscy nie muszą już udowadniać swych magnackich koneksji. Wraz z przedstawioną w panegiryku wizją magnata-protektora szlachty kujawskiej i rawskiej krok ten był częścią zabiegów mających na celu zdobycie i utrzymanie poparcia panów braci. Propagowanie świetności rodu, będące częścią szerszych działań o charakterze politycznym i ekonomicznym, choć skierowane bezpośrednio do miejscowej szlachty, miało jednak na celu także pozyskanie uznania środowisk senatorskich, a nawet dworu królewskiego. Tym też należy tłumaczyć istotne niekonsekwencje w ocenie wartości koligacji magnackich i średnioszlacheckich, występujące w utworze Majewskiego. Eksponowano w nim różne wartości, mogące znaleźć uznanie tak w oczach szlachty, jak i magnatów właśnie ze względu na różnych adresatów tych treści. Niewątpliwie przekonanie, a przede wszystkim samo ich zakomunikowanie było znacznie prostsze w wypadku \"młodszych braci\". O tym, iż genealogia wywodząca Dąmbskich od Lubrańskich i od średniowiecznych Godziembitów znalazła wśród szlachty uznanie, świadczy akt sejmiku radziejowskiego z 1748 r., potwierdzający pokrewieństwo z Lubrańskimi. Urzędowe poświadczenie pochodzenia, bo taki charakter miała uchwała sejmiku, zostało wystawione na prośbę wojewody brzesko-kujawskiego w związku z toczonym przez niego procesem w kurii rzymskiej o prawo prezenty kanonikatu poznańskiego ufundowanego jeszcze przez Lubrańskich . Echa propagandy wielkości rodu można także dostrzec w sformułowaniach aktów nominacyjnych wydawanych przez kancelarie koronne. Dokument wydany w 1684 r. z okazji awansu Zygmunta Dąmbskiego na urząd wojewody brzeskiego, oprócz zdawkowego wyliczenia zasług nominata, wspominał także o świetności jego rodu, ponieważ rzeczywisty awans rodziny był dopiero udziałem pokolenia, którego reprezentantem był wojewoda Zygmunt, wzmianka ta musiała dotyczyć Lubrańskich i ich średniowiecznych antenatów. Wyraźnym nawiązaniem do wątków przedstawianych w pierwszych panegirykach poświęconych biskupowi Stanisławowi jest powoływanie się przez akt nominacji na kroniki opiewające czyny przodków obu braci. O wielowiekowej historii rodu wspomina także późniejsza o pięćdziesiąt lat nominacja na województwo brzeskie wnuka Zygmunta, Antoniego.

Interesujące, iż panegiryki osiągnęły swój dalekosiężny cel przez oddziaływanie na potomnych. Nieprawdziwe, choć trzeba to przyznać, nie zawsze formułowane wprost, argumenty przemawiające na rzecz związków z Lubrańskimi zostały wzięte za dobrą monetę przez dwudziestowiecznych autorów herbarzy, błędnie określającymi datę i sposób przejęcia Lubrańca przez Dąmbskich .

Nieścisłości informacji o pochodzeniu rodziny oraz instrumentalne traktowanie tego rodzaju danych użytych w celu propagowania przeszłej i teraźniejszej świetności rodu nasuwa pytanie o źródła świadomości genealogicznej. Na przeszłość rodu prezentowaną w panegirykach składały się dwa wątki: legendarny, który pozwolił na dokonanie wywodu od czasów pierwszych Piastów oraz o wiele skromniejsza tradycja rodzinna, która w przypadku pokolenia żyjącego w drugiej połowie XVII wieku sięgała zaledwie dwóch poprzedzających go generacji . Ta ostatnia mogła zresztą sięgać dalej, jej przejawy nie uwidoczniły się jednak w utworach pochwalnych, gdyż powoływanie się na szesnastowiecznych antenatów nie mogłoby ilustrować tezy o wielowiekowej i nieprzerwanej świetności rodu. Mimo poświadczonego źródłowo pochodzenia od Lubrańskich tradycja rodzinna nie była już w stanie udokumentować tej koneksji. Panegiryki z XVIII wieku powtarzały już tylko ustalenia poprzednich wersji rodowodu. Oba elementy świadomości genealogicznej, a więc niejasne, lecz silne przekonanie o pokrewieństwie ze średniowiecznymi dziedzicami Lubrańca oraz czerpane z dzieł heraldycznych i historiografii dane o wspólnocie herbowej Godziembów krzyżowały się ze sobą właśnie w kluczowej dla tezy o możnowładczym pochodzeniu Dąmbskich kwestii pokrewieństwa z Lubrańskimi.

O wiele dalej niż w liniach wstępnych sięgało poczucie pokrewieństwa w liniach bocznych. Z jednej strony było to wynikiem chęci eksponowania świetnych, choć odległych koligacji, podstawową rolę odgrywał tu jednak brak dystansu czasowego oraz praktyczne względy wynikające z ustawodawstwa dotyczącego dóbr ziemskich. Prawo polskie określało grono osób uczestniczących w spadkobraniu bardzo szeroko, bo aż do ósmego stopnia pokrewieństwa. Precyzja w określeniu więzów krwi miała w tym wypadku walor dowodu przesądzającego o wyniku sporów majątkowych. Przykładem może być tu stuletni spór toczony przez cztery pokolenia Dąmbskich o spuściznę po Opalińskich, Sobieskich i Wesslach, z których to koligacji tak chlubiono się w panegirykach. Otóż podobne, majątkowe w swym podłożu zabiegi leżały u podstawy niewątpliwie autentycznego przekonania o pochodzeniu od Lubrańskich. Otóż o ile podstawowa część rodowych majętności Dąmbskich została przez nich opanowana, wraz z Lubrańcem, dopiero w drugiej połowie XVII w., to po Lubrańskich dziedziczyli oni kanonikat poznański. Prebenda, ufundowana przez biskupa poznańskiego Jana Lubrańskiego, przeszła po wymarciu najbliższych jego krewnych w linii męskiej na spokrewnionych z Lubrańskimi po kądzieli Opalińskich i Russockich oraz kilka kujawskich rodzin współklejnotników-Godziembów, w tym i Dąmbskich. Ponad dwustuletnie uczestnictwo siedmiu aż pokoleń rodziny w prezentowaniu kandydatów na kanonikat Lubrańskich było dla Dąmbskich i im współczesnych żywym dowodem pochodzenia od Lubrańskich. Liczne spory o prawa do prezenty, w toku których jako potomkowie Godziembitów-Lubrańskich wystąpili nawet litewscy Sapiehowie, wzmacniały poczucie więzi rodowej. Szczególna rola fundacji religijnych, przejawiała się nie tylko w mającym znaczenie materialne uprawnieniu do przedstawiania kandydatów na związane z nimi godności religijne. Ich prestiżowy charakter oraz odmienny od dóbr ziemskich charakter dziedziczenia prawa prezenty sprawiały, iż wpływały one na świadomość genealogiczną szlachty i magnatów w kategoriach \"długiego trwania\", choć nie oznaczało to wcale ścisłości i prawdziwości czerpanych stąd danych.

Przedstawiony w utworach okolicznościowych rodowód dziedziców Dąmbia, wynikający z podporządkowanej celowi ukazania świetności rodu panegirycznej konwencji, nie jest historią rodziny, a elementem rozbudowywanej w związku z awansem majątkowym i społecznym świadomości genealogicznej. Pojęcie domu rozumiane jest w tym przypadku bardzo szeroko tak w liniach bocznych, jak i wstępnych, przy czym w panegirykach osiemnastowiecznych zaznacza się tendencja do ograniczenia pojęcia rodu do dwóch najbogatszych jego linii. Wyraźnie widoczne i podporządkowane utrwaleniu przekonania o dawności wysokiego statusu społecznego manipulowanie określeniami domu, klejnotu, a nawet nazwiska każą jednak wątpić o tym, iż obraz silnych i rozległych więzów rodowych zawarty w panegirykach odpowiadał rzeczywistości społecznej XVII i XVIII wieku. Odpowiadał on natomiast pielęgnowanym przez szlachtę wyobrażeniom i mitom o dość późnym rodowodzie, których przejawem był rozkwit piśmiennictwa heraldyczno-genealogicznego .

Jak już zauważono w literaturze przedmiotu, panegiryk zatracał swój charakter literacki stając się składnikiem ceremonii i zjawiskiem obyczajowym. W XVII wieku coraz bardziej na znaczeniu zyskiwały jego funkcje społeczno-kulturalne. Jednocześnie utwory pochwalne uważane były przez współczesnych za dzieło literackie o wyjątkowej randze intelektualnej wymagające od autora nie tylko umiejętności pisarskich ale i erudycyjnej wiedzy w zakresie historii, mitologii, heraldyki, genealogii oraz znajomości realiów politycznych Rzeczypospolitej. Z wielowymiarowości postrzegania panegiryku wynikają różnice w ujmowaniu zjawiska przez badaczy. O ile dla badacza literatury ukazanie w pochwale historii rodu sięgającej początków państwa polskiego lub czasów starożytnych i opiewanie świetnych czynów antenatów jest przede wszystkim amplifikacją, to historyk skłonny jest dostrzegać w tym społecznie uwarunkowane zabiegi o charakterze socjotechnicznym. O żywotności tego zjawiska świadczy fakt, iż nie ograniczało się ono do panegiryku, rozumianego tak jako część uroczystości, jak i dzieło opublikowane drukiem. Podobne zabiegi propagujące chwałę rodu, a przez to wzmacniające pozycję reprezentującej go jednostki odnajdujemy także w osiemnastowiecznej prasie . Zbieżność ta dotyczy nie tylko treści, ale także sytuacji komunikacyjnej (tak związany z kulturą audytywno-oralną panegiryk, jak i rozwijająca się dopiero prasa to ówczesne środki komunikacji społecznej). Zwięźle opisywane w \"Kurierze Polskim\", a przepojone panegiryzmem relacje z uroczystości publicznych i rodzinnych rozrastają się w jego dodatkach do samoistnych utworów pochwalnych. Różnice w postrzeganiu panegiryku jako zjawiska prowadzą do różnic w jego opisie już na poziomie stawiania pytań: określanie granicy amplifikacji dotyczy nie tyle prawdziwości twierdzeń (w wypadku uznania laudacji za literaturę zabieg taki ma ograniczoną przydatność), ile zastosowanych figur retorycznych. Z kolei próba kwestionowania przejawów amplifikacji w oparciu o wiedzę pozaliteracką jest, o ile nie prowadzi do innych wniosków, bezprzedmiotowa. Na zakończenie wypada powtórzyć postulat sformułowany przed z górą już trzydziestu laty, który doczekał się nikłego tylko odzewu, a dotyczący badania realizacji teoretycznych zasad pisania panegiryków w konkretnej sytuacji społecznej.

 

 

Przypisy:

- Trias gentilitii..., , s. D1

- W. Bruchnalski, Z dziejów panegiryku w Polsce, \"Kwartalnik Historyczny\", R.  XXXI, 1917, s. 47-54.

- Według obliczeń W. Korotaja chodzi tu o przybliżone liczby 700 utworów w wieku XVI i 6050 w XVII, W. Korotaj, Dynamika rozwoju piśmiennictwa polskiego od połowy XVI do końca XVII wieku. [w:] Wiek XVII - kontrreformacja - barok. Prace z historii kultury, red. J. Pelc, Wrocław 1970, s. 289.

 

- J. W. Zawisza, op. cit., s. 895-896

- B. Rok, Panegiryczne dedykacje z kalendarzy S. Duńczewskiego (szlachecki ideał sarmaty czasów saskich), \"Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka\", R: XXX, 1975, nr 2, s. 347.

- Testament biskupa (kopia), Bibl. PAN w Krakowie rps 378, k. 70v.-75 oraz obliczenia na podstawie danych z ksiąg grodzkich brzesko-kujawskich i inowrocławskich.

- Interesującym wyjątkiem jest tu panegiryk wydany w 1683 r. przez płockie kolegium jezuickie z okazji wstąpienia Dąmbskiego na stolicę biskupią w Płocku (Trias gentilitii...). Ten nieznany autorom biogramów biskupa druk, oprócz faktów powtarzanych w innych utworach podaje także dane o jego wykształceniu oraz początkach kariery dworskiej i politycznej; por. też: H. Żerek-Kleszcz, \"Abym podlejszy ptaszek koronnemu służył orłowi\". Panegiryki ofiarowane biskupom włocławskim u schyłku XVII i w XVIII wieku [w:] Stolica i region. Włocławek i jego dzieje na tle przemian Kujaw i ziemi dobrzyńskiej. Materiały z sesji naukowej (9-10 maja 1994 roku), red. O. Krut-Horąźniak i L. Kajzer, Włocławek 1995, s. 179-186.

- M. Bielecki, Panegiricus... (1693), s. D3.

- Podkreśla to wyraźnie Michał Majewski w swej mowie wygłoszonej na pogrzebie wojewody Antoniego Dąmbskiego, M. Majewski, op. cit., s. 67.

- Gr. brz. inskr. 74, k. 156v.

- W kronikach rodzinnych, spisywanych na użytek domowy, liczba pokoleń ancedentów wzmiankowanych przez piszącego wynosiła zaledwie trzy, rzadziej cztery generacje, por. L. Ślękowa, op. cit., s. 42-43.

- T. Zielińska, Propaganda świetności domu radziwiłłowskiego epoki Michała K. Radziwiłła Rybeńki, w ówczesnych \"środkach masowego przekazu\" [w:] Między Wschodem a Zachodem. Rzeczpospolita XVI-XVIII w. Studia ofiarowane Zbigniewowi Wójcikowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1993, s. 205-214.



Powrót do strony głównej